W katowickiej siedzibie Polskiej Grupy Górniczej rozpoczęła się kolejna runda rozmów płacowych. Związkowcy liczą, że spotkanie zakończy się porozumieniem dotyczącym chociaż części zgłoszonych postulatów. Niespełnienie tych postulatów ma oznaczać rozpoczęcie strajku w największej górniczej firmie.
- Dla mnie minimum jest podpisanie porozumienia, które będzie gwarantowało utrzymanie obowiązujących dopłat (do dniówek) w kolejnych latach (…), włączenie ich do podstawy naliczania nagrody barbórkowej i 14. pensji orz dodatkowa premia za listopad i grudzień – wyliczał przed spotkaniem szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.
Niespełnienie tych postulatów – jak zapowiadają związki – może oznaczać rozpoczęcie sporu zbiorowego w największej górniczej firmie, zatrudniającej ok. 42 tys. osób.
O kolejnym postulacie – 12-procentowej podwyżki wynagrodzeń w przyszłym roku – związkowcy gotowi są rozmawiać w końcu października, po analizie wyników PGG za trzy kwartały tego roku.
Wcześniej związkowcy wnioskowali, by w rozmowy płacowe w Grupie objął nadzorem szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski. W spotkaniu przed dwoma tygodniami uczestniczył wiceszef resortu Adam Gawęda; w poniedziałek dołączył do niego także minister energii. Przed rozpoczęciem spotkania ministrowie nie rozmawiali z dziennikarzami.
Jak mówił szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek, na obecnym etapie rozmów dla związkowców najważniejsze jest spełnienie postulatów dotyczących tegorocznych świadczeń oraz przedłużenie obowiązywania obecnych dopłat do dniówek na kolejne lata.
- Podstawową rzeczą jest to, że dzisiaj powinniśmy albo usłyszeć zapewnienie, że (postulaty) są spełnione, albo podpisać już porozumienie, chociażby w spawie utrzymania dopłat do dniówek – powiedział związkowiec, według którego chodzi o utrzymanie wynegocjowanych w ub. roku dopłat w kolejnych latach oraz zapis, że po wprowadzeniu nowego układu zbiorowego pracy dopłaty te wejdą do postawy naliczania wynagrodzenia górnika.
1 sierpnia związki zawodowe działające w PGG skierowały do zarządu spółki cztery postulaty dotyczące kształtowania płac w firmie w czwartym kwartale tego roku i w roku 2020. Domagają się podwyżek płac w przyszłym roku o 12 proc., przedłużenia zapisów porozumienia z kwietnia 2018 r. w sprawie dopłat do dniówek w wysokości od 18 do 32 zł, włączenia tego tzw. dodatku gwarantowanego z ubiegłorocznego porozumienia do sumy, na podstawie której naliczane będą nagroda barbórkowa i tzw. czternasta pensja, oraz wypłacenia górnikom rekompensaty za tegoroczne listopad i grudzień, kiedy mniej jest dni roboczych.
- Jeżeli do tego nie dojdzie, to spotkamy się jako centrale i wiemy, co dalej robić. To jest minimum, żebyśmy nie wchodzili w dalszą narrację. Czy to będzie spór zbiorowy czy co innego – zobaczymy. Centrale są zdeterminowane. Panowie politycy mają swoich wyborców, a my mamy swoich – ludzi, którzy nas wybrali, żebyśmy ich reprezentowali – podsumował Hutek.
Poprzednia tura rozmów płacowych w PGG, z udziałem wiceministra Adama Gawędy, odbyła się 9 września. Dzień później związkowcy ogłosili, że oczekują pierwszych ustaleń w zgłoszonych kwestiach do 23 września. W przeciwnym razie zapowiadali wszczęcie sporu zbiorowego.
Poprzednie porozumienie płacowe w PGG, dotyczące lat 2018-2019, podpisano 23 kwietnia ub. roku. Ustalono wówczas, że w 2018 r. Grupa przeznacza na podwyżki wynagrodzeń 280 mln zł, a w 2019 r. ich koszt przekroczy 300 mln zł, co oznaczało ponad 7-procentowy wzrost płac. Pierwotnie związkowcy domagali się 10-procentowych podwyżek, co oznaczałoby roczny koszt powyżej 400 mln zł.(PAP)