Do Katowic dotarły kolejne pociągi z uchodźcami z Ukrainy. Starsze osoby, kobiety oraz dzieci uciekły przed wojną. Wszyscy musieli wytrzymać podróż, która trwała nawet kilka dni.
W czwartek po godzinie 10:00 do Katowic przyjechały kolejne pociągi z uchodźcami z Ukrainy. Przybyli z Przemyśla, gdzie czekali na dalszy transport. Na katowickim dworcu wysiadła część pasażerów, którzy przyjechali pociągami Intercity i Kolei Śląskich. To głównie kobiety z dziećmi. Uciekli przed wojną, który rozpętał Władimir Putin.
Płacz, smutek, ale również radość i spokój ducha... to emocje, które towarzyszą uchodźcom z Ukrainy. Tęsknią za domem i za swoimi ojcami, synami, mężami, braćmi, którzy zostali w kraju, żeby walczyć z rosyjskim najeźdźcą. Do stolicy województwa śląskiego przyjechały nawet matki z niemowlętami, które musiały wytrzymać bardzo długą podróż. - Podróż do Katowic zajęła nam dwa dni - powiedziała jedna z kobiet, która przyjechała z dwójką dzieci. Niektórzy przyjechali również ze swoimi domowymi zwierzętami.
- Ukraina przecież nic nie zrobiła. Dlaczego Putin to robi? - pytała starsza kobieta, która nie ukrywała swoich łez. Na część przybyszów czekały rodziny, które do Polski trafiły wcześniej. Resztą zajęli się pracownicy Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Każdy chętny otrzymał ciepły posiłek, a dzieciom rozdano słodycze oraz zabawki.
Pod dworcem w Katowicach na uchodźców oczekiwali strażacy, którzy pomagają w ich relokacji.
Od początku zbrojnej agresji Putina na Ukrainę, do Polski przyjechało ponad pół miliona osób.
fot. Magdalena Klyta