Właścicielka sklepu w Gliwicach, aby nie utracić koncesji musiała przesunąć wejście do sklepu o parę metrów. Teraz klienci wchodzą... przez garaż.
Czy to absurd? Właścicielom na pewno nie jest do śmiechu. Prowadzą swój sklep od 12 lat, jednak przez żłobek za rogiem musieli zmienić sposób wejścia
Musieliśmy przenieść główne wejście z powodu tego, że nie było odpowiedniej odległości. Jedyną możliwością by spełnić te przepisy było wejście przez garaż”
mówi p. Bogumiła, właścicielka sklepu
Gdyby tego nie zrobiła utraciła by koncesje na alkohol. Jak sama twierdzi bez niej mogła by zamykać interes.
Rada miasta Gliwice mocą uchwały ustanowiła, że punkt sprzedaży alkoholu musi być oddalony co najmniej 50 metrów od „obiektów chronionych” takich jak żłobki, przedszkola, kościoły itp.
Właścicielka będąc na straconej pozycji wykazała się sprytem. By wejście do sklepu sytuowało się zgodnie z ustawą brakowało ok. 10 metrów. Przeniesienie je z boku budynku przez garaż pozwoliło jej na legalne prowadzenie punktu z alkoholem