Były okrzyki, postulaty i obietnice. W piątek podczas protestu górników pod PGG Sebastian Darul przekazał zarządowi postulaty spisane wraz z innymi pracownikami. Organizator pikiety domagał się wyjaśnienia kwestii mobbingu i tragedii w kopalni Murcki-Staszic oraz podwyższenia pensji. Zarząd zapewnił, że ustosunkuje się do tych żądań. Pytanie tylko, kiedy to zrobi?
W miniony piątek kilkuset górników z kopalń należących do Polskiej Grupy Górniczej protestowało pod siedzibą spółki w Katowicach. Nie obyło się bez wulgarnych krzyków, petard i interwencji policji. Wszystko po to, aby wywalczyć lepsze pensje oraz zlikwidować problem mobbingu.
Przekazałem przedstawicielowi zarządu PGG wszystkie nasze postulaty. Przede wszystkim te dotyczące wynagrodzenia, bezpieczeństwa w kopalniach. Zapewniono mnie, że zrobią porządek z dozorem i wyjaśnią okoliczności wypadku na KWK Staszic – powiedział organizator pikiety Sebastian Darul po wyjściu z siedziby PGG w Katowicach.
Dzisiaj skontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym PGG Tomaszem Głogowskim - Ustosunkujemy się do wszystkich kwestii, które zostały opisane w przekazanym do nas piśmie. Teraz sprawdzamy te sygnału. Musi to trochę potrwać. Dlatego, ponieważ każdy informację musimy sprawdzić – przekazał.
Nie wiadomo kiedy górnicy otrzymają odpowiedź. PGG potrzebuje czasu, aby zweryfikować wszystkie postulaty - Przekazaliśmy organizatorom, że nie będziemy określać czasu. Na pewno chcemy zrobić to bez większej zwłoki – skomentował Tomasz Głogowski.
Prezesa PGG Tomasza Rogali nie było w piątek w pracy. Chociaż kilka dni wcześniej organizator zgromadzenia poinformował go manifestacji. Fakt ten nie spodobał się przybyłym na miejsce górnikom, którzy chcieli prosto w oczy pana Rogali wyrazić swoje niezadowolenie.
Prezes, tak jak cały zarząd, zapoznał się z postulatami tego samego dnia, kiedy odbywała się pikieta – potwierdził rzecznik prasowy PGG.