Kibice nie wytrzymują. Po raz kolejny grupa kiboli udowodniła, że rządzi w polskiej piłce. Tym razem celem ich ataku nie była policja i kibice innego klubu, tylko ich "ulubieni" piłkarze.
Legia Warszawa przegrała w miniony weekend z Wisłą Płock 0:1 i spadła na ostatnie miejsce w tabeli. Wcześniej odpadła z rywalizacji w Lidze Europy. Kibice stołecznego klubu nie wytrzymali. Według relacji niektórych dziennikarzy oraz Przeglądu Sportowego, po meczu z Wisłą Płock grupa osób przyczaiła się na autokar z piłkarzami Legii przy Legia Training Center w Książenicach. Kibole nagle wyszli na drogę i zatrzymali pojazd. Weszli do środka, gdzie mieli zaatakować dwóch piłkarzy: Mahira Emreliego i Luquinhasa. Ten drugi według relacji "PS" miał otrzymać cios w głowę i uderzyć w szybę. Trafił do szpitala i otrzymał dwudniowe zwolnienie.
Policja oficjalnie nie poinformowała o ataku kibiców na piłkarzy, jednak relacje i przecieki z samej Legii można sądzić, że doszło do starcia., Przegląd Sportowy informuje, że piłkarze byli w szoku. Część zawodników ma rozważać rozwiązanie umowy z winy klubu. Trener Legii Marek Gołębiewski zrezygnował tuż po meczu z Wisłą Płock. Nowym "starym" szkoleniowcem został Aleksandar Vuković, była gwiazda Legii Warszawy.
To nie pierwszy raz, gdy kibice Legii "ukarali" swoich piłkarzy. W październiku po przegranej z Piastem Gliwice również zatrzymali autokar z piłkarzami i w ostrych słowach zażądali od nich lepszej gry. Cztery lata temu po przegranej z Lechem spoliczkowali na parkingu prawie wszystkich piłkarzy.