"Własne miejsce na świecie można stracić bardzo łatwo. Zostałam pozbawiona domu przez własną matkę, mając kilkanaście lat. W bezdomności żyję od 21 lat" - wyznaje pani Tamara.
O bezdomności napisano wiele, ale wciąż niewiele zrobiono by zająć się osobami, które z różnych przyczyn nie są w stanie funkcjonować w społeczeństwie, czując się przy tym bezpiecznie. Marsz Przeciwko Wykluczeniu Społecznemu i Bezdomności odbył się w Katowicach już po raz 24. Ale idąc razem z jego uczestnikami, można się przekonać, jak niewiele obchodzi to tych, od których zależy bardzo wiele.
Własne miejsce na świecie można stracić bardzo łatwo. Zostałam pozbawiona domu przez własną matkę, mając kilkanaście lat. W bezdomności żyję od 21 lat. To trudne, ale człowiek potrafi wiele znieść.”
Pani Tamara, bezdomna, która aktywnie wspiera w tym roku marsz osób wykluczonych
Dietmar Brehmer, szef Górnośląskiego Towarzystwa Charytatywnego podkreśla, że marsz ma zwrócić uwagę, na to co na co dzień umyka.
Każdego 1 maja przypominamy o osobach nie tylko bezdomnych, ale także starszych. O tych wszystkich, o których żyjąc każdego dnia nie pamiętamy, i na których nie zwracamy uwagi… Albo uwagi zwracać nie chcemy – mówi Brehmer.
To nie jest tak, że ludzie bez domu nie chcą z tego wyjść. Szukałam domu, pracowałam. Ale bardzo często spotykałam się z obojętnością, albo z tym, że mnie oszukiwano. Nie płacono za prace. Bardzo trudno jest zrobić ten pierwszy krok. Jeszcze trudniej zacząć nie mając nic.”
podkreśla Pani Tamara
O niewykorzystanej roli pomocy społecznej, ale także o obojętności zwykłych ludzi wiele powiedziano podczas marszu.
Ludzie bezdomni są na marginesie. Nie będą strajkować. Rząd ani organizacje specjalnej uwagi do nich nie przyłożą – mówi Andrzej, bezdomny. I mówi to z ogromną goryczą w głosie.
Marsz jak co roku wyruszył sprzed Centrum Socjalnego przy ul. Jagiellońskiej 19, by przejść na katowicki Rynek. W tym roku wzięło w nim udział ponad 100 osób.
Ilu mamy bezdomnych? – Nie da się tego oszacować. Widzimy jednak, że coraz więcej jest nie tylko Polaków, ale też Rumunów, Ukraińców. Ludzi, którzy przyjeżdżają do Polski za chlebem, a znajdują nędzę. Wedle oficjalnych danych w stolicy województwa jest 500 osób bezdomnych.