Wie pani, właśnie jadę do telewizji! Mam dziesięć minut – rzuca na powitanie. Wiecznie w biegu i wiecznie… w swoim żywiole. Karolina Hytrek-Prosiecka, była dziennikarka, rzeczniczka, właścicielka firmy i wiceprezes drużyny futbolu amerykańskiego. Od niedawna także pacjentka warszawskiego Centrum Onkologii.
Zadzwonił do mnie lekarz. Powiedział, że powinnam natychmiast zgłosić się do onkologa. To czerniak. Szybko, szybko. Po prostu kolejne zadanie do wykonania to pokonać raka i biec dalej. Nie ma wyjścia!”
Karolina Hytrek-Prosiecka
Wróg w ukryciu
To, że wiele osób kojarzy ją ze szklanego ekranu i zna jej nazwisko - dość szybko przekuła na idealną mozliwość dotarcia do jak największej liczby osób, aby się badały, przyglądały swoim znamionom, szybko reagowały, jeśli dzieje się coś złego. To naprawdę trwa dwadzieścia minut, zostają dwa szwy, a życie będzie uratowane! – tłumaczy.
On złośliwy. Ona silniejsza
Co dwa tygodnie Karolina Hytrek-Prosiecka otrzymuje kolejny wlew. To eksperymentalna immunoterapia. Chemia w przypadku czerniaka może nie zdawać egzaminu. Do tego też podchodzę zadaniowo. Wiele osób w mojej pracy długo nie wiedziało nawet, że choruję, jestem po operacjach, ale wiem, że są chorzy, którzy mają znacznie trudniejszą sytuację, więc nie użalam się nad sobą. Właśnie! Trzeba działać. To szalenie ważne! Musimy robić absolutnie wszystko, aby choroba nie zdominowała naszego życia - wyjaśnia. Przesłanie wzmacniają dźwięki klaksonów w tle. Szybko, dobitnie, na sto procent. Tak działa i takie ma podejście również do choroby – mówią bliscy Karoliny.
Lepiej zapobiegać…
Gdy słyszy o matkach prowadzących ośmioletnie córeczki do solarium, nie ma miejsca na subtelności: to po prostu umysłowa ułomność i Himalaje nieodpowiedzialności. Czysta głupota. Żyjemy w takim środowisku, że naprawdę nie musimy już sobie dokładać dodatkowych zagrożeń. Te, które są, powinny nam wystarczyć, prawda? Chemia w jedzeniu, chemia w odzieży, chemia w kosmetykach i ten nieszczęsny smog. Wystarczy...
Dziołcha ze Śląska
Karolina Hytrek-Prosiecka do dziś ma mieszkanie na Śląsku. Przyjeżdża z Warszawy tak często, jak tylko to możliwe. W stolicy jest też wiele osób z naszego regionu. Zdarza się, że spotykają się i wspominają „stare, dobre czasy”.
Myślę, że to śląskie podejście bardzo mi pomogło. Jest zadanie, ma być wykonane, nie ma miejsca na półśrodki.”
Karolina Hytrek-Prosiecka
To, co najważniejsze
Nie ma tak dużo czasu by założyć fundację, działać na rzecz profilaktyki bardzo szeroko. Pokazuje więc siebie, swój przykład, swoją historię i to, że z nowotworem można się zmierzyć w dobrym samopoczuciu. W drodze z radia do telewizji, w przerwie udzielając kolejnych wywiadów. Niech to będzie lekcją. Lekcją, która warto odrobić dla samego siebie.