Podczas czwartkowego briefingu prasowego rzecznik ministerstwa zdrowia, Wojciech Andrusiewicz był pytany m.in. o przypadki zwalniania z pracy personelu medycznego za krytykę warunków pracy podczas epidemii.
"Decyzja należy zawsze do dyrektora placówki. Słyszymy te doniesienia medialne, że prawdopodobnie wypowiedzenie umowy o pracę może być związane z wypowiedzią w mediach czy też w mediach społecznościowych. My jesteśmy jak najdalsi od oceniania osób, służb medycznych, które się wypowiadają, choćby w jakich warunkach pracują. Żadna ze stron nie powinna kierować się emocjami, ani strona personelu medycznego, ani dyrekcji szpitala. Choć uważamy, że personel medyczny ma prawo do emocji, bo pracuje na pierwszej linii frontu" - podkreślił.
Czytaj także: Dramat personelu jednego z największych szpitali w woj. śląskim!
Ratowniczka medyczna z Warszawy opisała w mediach społecznościowych, jak wygląda izolacja ratowników po kontakcie z pacjentem podejrzewanym o zakażenie koronawirusem. "Jesteśmy traktowani jak bydło. Mamy karetkę, gdzie mamy żyć do 8 rano. Czekam wraz z kolegami z zespołu na wyniki naszego pacjenta, który zataił informację lub dyspozytor po prostu nie zapytał. Mamy czekać te 18 godzin w karetce. Od 5 godzin nikt nie przyszedł zapytać nas o to, czy mamy co jeść i pić" - napisała. Jak podał w środę portal TVN24, dwa tygodnie później otrzymała wypowiedzenie z pracy.
Pod koniec marca położna ze szpitala w Nowym Targu została dyscyplinarnie zwolniona za umieszczenie na swoim profilu społecznościowym wpisu o braku maseczek ochronnych i trudnych warunkach pracy. (PAP)
Foto: PAP