Powraca temat podwyżki dla parlamentarzystów. O sprawie było głośno w ubiegłym roku, kiedy Sejm przyjął zmiany w prawie podwyższające wynagrodzenia dla samorządowców, parlamentarzystów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie. Za tym pomysłem głosowała też spora część opozycji.
Ostatecznie projekt nowelizacji przepadł w Senacie. Powód był prosty: społeczeństwo źle przyjęło informację o podwyżkach dla polityków w sytuacji, w której z powodu pandemii i obostrzeń upadały przedsiębiorstwa i rosło bezrobocie. Ostatecznie Sejm do tego pomysłu nie wrócił.
Ale to nie oznacza, że podwyżek nie będzie. Jak informuje serwis Oko.press, Jarosław Kaczyński miał obiecał parlamentarzystom ze Zjednoczonej Prawicy wyższe wynagrodzenie. Ma to zrekompensować m.in. walkę z zatrudnianiem polityków i ich rodzin w spółkach skarbu państwa. Według Oko.press PiS będzie chciało obejść zmianę ustawy, a pomóc w tym ma prezydent Andrzej Duda.
Oficjalnie pensję posłów może zmienić tylko ustawa. Ale istnieje pewna furtka prawna. Otóż prezydent Polski może wydać rozporządzenie, które podniesie mnożnik wynagrodzenia urzędników rządowych w randze podsekretarza. Jak donosi Oko.press, pensja posła jest uzależniona od wynagrodzeń podsekretarzy w rządzie: poseł zarabia 80 proc. wynagrodzenia podsekretarza stanu.
Co to oznacza w praktyce? Aktualnie dla urzędnika w randze podsekretarza mnożnik kwoty bazowej to 4,4. Jeżeli prezydent podwyższy wartość mnożnika, automatycznie wzrośnie bazowe wynagrodzenie dla posła.