We wtorek w Kuźni Raciborskiej wybuchł wojenny pocisk. Zabił dwóch saperów, zaś ranił kolejnych czterech. Wczoraj jednego z poszkodowanych przetransportowano do Sosnowca.
Wskutek eksplozji na miejscu zginęło dwóch żołnierzy 29. patrolu rozminowania 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Czterech innych zostało przewiezionych do szpitali.
Dwóch znalazło się w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, zaś kolejny trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu. W środę do Siemianowic przyjechał minister Mariusz Błaszczak
CZYTAJ TAKŻE Błaszczak: Na miejscu pracują saperzy i zabezpieczają teren
Wieczorem tego samego dnia jednego z poszkodowanych przetransportowano do szpitala w Sosnowcu - Potwierdzam, że po krótkotrwałym pobycie w Siemianowicach Śląskich trafił do nas pacjent z tamtejszego Centrum Leczenia Oparzeń. Jest pod opieką wszystkich możliwych specjalistów - przekazała PAP dyrektor naczelna Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu – Centrum Urazowego dr Alicja Cegłowska.
CZYTAJ TAKŻE Policjanci organizują zbiórkę krwi dla rannych saperów
Rodziny poszkodowanych poprosiły by nie informować mediów o stanie zdrowia żołnierzy. Szpital św. Barbary w Sosnowcu podaje jedynie, że sytuacja rannych w ostatnich godzinach nie uległa zmianie.