Od ponad trzech tygodni trwają poszukiwania Jacka Jaworka - jedynego podejrzanego w sprawie makabrycznej zbrodni we wsi Borowce. Mężczyzna miał zastrzelić brata, bratową i swojego bratanka, 17-letniego Kubę. Drugi z synów zamordowanego małżeństwa zdołał uciec z domu. To on jest teraz głównym świadkiem tego zdarzenia.
W sobotę 10 lipca około godziny 1 w nocy zginęli Janusz, Justyna i ich 17-letni syn Kuba. Młodszemu synowi udało się uciec. Zginęli z powodu awantury - najprawdopodobniej zastrzelił ich brat zamordowanego - Jacek Jaworek. 53-letni mężczyzna jest poszukiwany policję już w całym kraju. To największa od wielu lat taka akcja policyjna w Polsce.
Podejrzany miał pomieszkiwać u brata od rozwodu ze swoją żoną, który miał miejsce kilka lat wcześniej. Poszukiwany wrócił z Niemiec, gdzie dorywczo pracował. U brata miał zamieszkać na kilkanaście dni, ale został na pół roku. Dochodziło do wielu awantur, głównie z powodu pieniędzy. Jak relacjonowali sąsiedzi zamordowanej rodziny w programie Uwaga, Jacek Jaworek nie dokładał się do rachunków i utrzymywał się z pieniędzy brata.
Według nieoficjalnych informacji, policja wiedziała o awanturach oraz o broni, którą posiadał Jacek Jaworek. To właśnie od broni palnej zginęło małżeństwo i ich syn. Małżeństwo i ich syn mieli w sumie 10 ran postrzałowych. To oznacza, że morderca musiał oddać około 10 strzałów. Wciąż trwa akcja poszukiwawcza Jacka Jaworka. Policja wyznaczyła nagrodę - to 20 tysięcy złotych.
20 tysięcy złotych nagroda za informacje, które pozwolą zatrzymać lub odnaleźć zwłoki poszukiwanego Jacka Jaworek wyznaczył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach. Jacek Jaworek jest poszukiwany listem gończym w związku z podejrzeniem dokonania potrójnego zabójstwa. Jeśli ktoś ma informacje na jego temat, proszony jest o pilny kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pod numerem telefonu 798 031 306. Gwarantujemy anonimowość informuje policja.
20 lipca w kościele św. Jakuba w miejscowości Dąbrowa Zielona (powiat częstochowski) odbył się pogrzeb 3-osobowej rodziny bestialsko zamordowanej przez najprawdopodobniej Jacka Jaworka. Bliscy, przyjaciele, sąsiedzi pożegnali rodzinę ze wsi Borowce. Udział w ceremonii wzięli również strażacy z pobliskich OSP - zamordowany brat działał jako ochotniczy strażak. Msza św. została odprawiona pod przewodnictwem bp. Andrzeja Przybylskiego, biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej.
Jacek Jaworek nadal jest poszukiwany - żywy lub martwy. Do akcji dołączył Interpol. To międzynarodowa organizacja policji pomagająca organom ścigania w walce z wszelkimi formami przestępczości i działa w blisko 200 krajach. Interpol wystawił Jaworkowi czerwoną notę, co oznacza "poszukiwania w celu aresztowania i ekstradycji". Służby zakładają kilka scenariuszy. Albo Jaworek ukrywa się sam lub przy pomocy kogoś na terytorium Polski lub uciekł z kraju lub też popełnił samobójstwo.
Jak donosi Fakt, jedyny ocalały z makabry 13-letni Gianni, otrzymał policyjną ochronę. Chłopakiem zaopiekowała się jego ciocia. Służby ukrywają nowy adres zamieszkania świadka tej zbrodni. Według Faktu, Gianni mieszka aktualnie w innej części województwa śląskiego.