Dobrze, że polska dyplomacja zareagowała na sytuację na Białorusi wspólnie z Litwą i innymi krajami Unii Europejskiej. Były jednak pewne potknięcia - ocenił w środę lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia.
Hołownia pytany był w Poranku Rozgłośni Katolickich Siódma9 m.in. o reakcje polskiej i europejskiej dyplomacji na wydarzenia na Białorusi po tamtejszych wyborach prezydenckich.
W jego ocenie kwestia roli Polski w kształtowaniu europejskiej polityki wschodniej "bardzo się zmieniła na niekorzyść (Polski - PAP) w ciągu tych ostatnich lat".
Jego zdaniem polskie władze powinny rozważyć czasowe przyjęcie represjonowanych Białorusinów do Polski, bo sytuacja na Białorusi może "iść w różną stronę".
"Może by trzeba mieć rękę na pulsie i pilnować, czy nie trzeba będzie tutaj takiego humanitarnego korytarza, jeżeli oczywiście będzie taka potrzeba, otwierać" - dodała Hołownia. Przypomniał jednocześnie, że obowiązuje rozporządzenie polskiego MSWiA, które z powodu epidemii koronawirusa uniemożliwia przekroczenie granicy.
W ocenie Hołownia należy rozwijać programy stypendialne dla białoruskich studentów, wymianę kulturalną, działania medialne. "Przypomnę, że Polska bodaj w ubiegłym roku ścięła o dwa mln, z siedmiu z hakiem do pięciu z hakiem, pomoc rozwojową dla Białorusi (...). Trzeba ten trend odwrócić" - zaapelował.
Od niedzieli w Mińsku i innych miastach Białorusi trwają protesty. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.(PAP)