Górnik Zabrze nie gra najlepiej w tym sezonie. Jednak chyba nikt nie spodziewał się, że wyjazd do Warszawy będzie aż taki okrutny dla zabrzan.
Sytuacja Górnika Zabrze przed 15. kolejką Ekstraklasy nie była ciekawa. Cztery remisy z rzędu, wcześniej porażki. W rezultacie zabrzanie zajmowali tylko 12. miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów. Dzisiaj zagrali w Warszawie z tamtejszą Legią, która od tygodnia przewodzi w stawce. Piłkarze oraz sztab Górnika wiedzieli, że czeka ich trudne zadanie, chociaż chcieliby, żeby ich drużyna wygrała w Warszawie pierwszy raz od 1998 roku. Jednak nie spodziewali się chyba, że walka z Legią aż tak ich przerośnie.
Wojskowi zaczęli swoje strzelanie w 28. minucie za sprawą Pawła Wszołka. Do przerwy nie wpadło więcej goli i wydawać się mogło, że Górnik ma jeszcze szansę na odrobienie szans. Ale goście sami sobie to utrudnili. Bochniewicz - piłkarz Górnika - zdobył samobója. Chwilę później na 3:0 strzelił znów Wszołek, a po jednym golu dołożyli jeszcze Novikovas i Niezgoda. W 75. minucie gola honorowego dla gości zdobył Wiśniewski.
Legia rozgromiła Górnik Zabrze aż 5:1 i umocniła się na pozycji lidera. Natomiast drużyna Marcina Brosza musi się wreszcie wziąć w garść, bo niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej.
fot. PAP