W czwartek w Sejmie debatowano nad obywatelskim projektem ustawy o zmianie prawa o zgromadzeniach, tzw. "Stop LGBT". Propozycja Krzysztofa Kasprzaka i Kai Godek ma wprowadzić zakaz organizowania m.in. marszów równości.
To była bardzo gorąca debata nad projektem ustawy obywatelskiej o zmianie prawa o zgromadzeniach Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Krzysztofa Kasprzaka. Włodzimierz Czarzasty, który jako wicemarszałek nadzorował debatę, mówił o najbardziej obrzydliwym przemówieniu jakie usłyszał. Wszystko za sprawą dwóch wystąpień. Najpierw wystąpił Krzysztof Kasprzak, który kilkukrotnie szukał powiązań pomiędzy środowiskiem LGBT a nazistami.
Za każdą ideologią stoją ludzie, tak jak stali np. za ideologią komunistyczną czy nazistowską. Ludzie są nośnikami pewnych idei. Czasem są to idee dobre, czasem złe. W przypadku ideologii LGBT są skrajnie złe, gdyż mamy do czynienia z kolejną odsłoną rodzącego się totalitaryzm. Jeśli chcielibyśmy szukać analogii historycznych to trzeba by nawiązać do lat 30. XX w., kiedy to NSDAP rozpoczynało w Niemczech swój marsz po władzę, tak jak swój marsz po władzę realizuje dzisiaj lobby LGBT. Analogia jest tym bardziej trafna, że znaczna cześć wierchówki NSDAP, jak również pierwsze bojówki w postaci SA z Ernstem Röhmem były homoseksualne. Szanowni państwo, pierwsze homoseksualne komando powstało w latach 30. w Niemczech w łonie nazistowskiej partii. Hitler otaczał się celowo działaczami homoseksualnym - powiedział w Sejmie Krzysztof Kasprzak.
Jego przemówienie było wielokrotnie przerywane przez przedstawicieli Lewicy, PSL i Koalicji Obywatelskiej. Nawoływali, żeby zszedł z mównicy. Kasprzak jednak tego nie zrobił. Pod koniec debaty o głos poprosiła Kaja Godek na co zgodził się inny wicemarszałek Ryszard Terlecki. Zrobiło się naprawdę gorąco. Lewica na znak protestu wyszła z sali plenarnej. Wcześniej posłowie opozycji domagali się, żeby Kaja Godek nie przemawiała - wystąpiła jednak w roli zastępcy Kasprzaka i według wicemarszałka miała prawo do wystąpienia.
Państwo, którzy uciekli, żeby tego nie słuchać, bardzo dobrze wiedzą, że trzeba przestrzeń publiczną zagospodarować na jakichś wartościach. Wielokrotnie państwo uderzali w inicjatywy prawicowe i konserwatywne, patriotyczne, były próby delegalizacji stowarzyszeń niepodległościowych, próby delegalizacji manifestacji patriotycznych. Dlaczego? Dlatego że państwo wiedzą, że chcą wprowadzać swoje właśnie antywartości do przestrzeni publicznej, i potrzebują na to miejsca. Tylko że, drodzy państwo, nie ma czegoś takiego jak symetria. To znaczy, wartości nie są równe antywartościom. Dlatego dzisiaj dyskutujemy o projekcie „Stop LGBT”, żeby umożliwić zasiedlenie przestrzeni publicznej prawdziwymi wartościami i żeby przestać kpić z konstytucyjnej zasady ochrony rodziny, kiedy policja ochrania parady LGBT, a gazuje kontrmanifestantów - stwierdziła Godek. Dodała również, że chodzi jej o dobro dzieci, a LGBT wpływa szkodliwie na młodzież - W takim momencie np. przestaje w ogóle być ważna zasada kierowania się dobrem dziecka, dlatego że takiej kategorii w ogóle nie ma. We wszystkich manifestach LGBT, we wszystkich wypowiedziach mówi się o prawie do posiadania dziecka. Nie patrzy się na to, że jest coś takiego jak dobro tego dziecka, i że jeżeli jakieś środowisko wykazuje podwyższony odsetek patologii, to te osoby nie powinny dostawać dzieci na wychowanie, nie powinny również pracować z dziećmi, to jest osobna kwestia, ale rzeczywiście powinny mieć ograniczony dostęp do dzieci. I środowisko LGBT jest takim środowiskiem, ono powinno mieć ograniczony dostęp do dzieci (Oklaski), bo tutaj przede wszystkim chodzi o nieletnich.
Co jeśli dziecko powie, że jest homoseksualistą, co jeśli córka powie, że jest lesbijką, co jeśli syn powie, że jest gejem? Drodzy państwo, przede wszystkim jedna uwaga. To właśnie ruch LGBT dąży do tego, żeby jak najwięcej dzieci to swoim rodzicom wkrótce powiedziało – poprzez tęczowe piątki, poprzez wciąganie dzieci w te ideologie w bardzo różny sposób. Bardzo ważną funkcję tutaj pełnią parady LGBT, ponieważ wtedy wciąga się te dzieciaki w określone środowisko, na początku płacąc im za udział w takich imprezach, potem wciągając, budując sieć kontaktów. I pierwsza rzecz: samobójstwa tych dzieciaków, które mają rozchwianą tożsamość seksualną, rozchwianą tożsamość płciową w takim krytycznym okresie, kiedy człowiek szuka swojej tożsamości, to jest właśnie wina ruchu LGBT. Oni krzyczą o samobójstwach, a z drugiej strony robią wszystko, żeby było ich jak najwięcej - powiedziała Kaja Godek.