Beskidy już w śniegu. Im wyżej, tym jest go więcej – poinformowali w poniedziałek ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR. Stała pokrywa utrzymuje się już na wysokości 700-800 m n.p.m. Sięga od 5 cm do nawet 20 cm.
"Na Babiej Górze są miejsca, w których śniegu jest powyżej kolan. Sprawdziły się prognozy. W tej chwili leży on też w dolinie Szczyrku, więc nie ma niebezpieczeństwa, że ktoś wyjdzie w góry bez świadomości, jakie panują w Beskidach warunki" – powiedział ratownik dyżurny z centralnej stacji Grupy Beskidzkiej GOPR w Szczyrku.
Goprowcy podali, że choć na Babiej Górze śniegu jest sporo, to nie występuje zagrożenie lawinowe. "To nie jest jeszcze tak, że może się zgromadzić i w jakimś momencie zsunąć" – dodał ratownik dyżurny.
Warunki na beskidzkich szlakach są bardzo trudne. Goprowcy zaapelowali, aby turyści brali to pod uwagę w planowaniu wędrówki. Muszą też pamiętać, że o tej porze roku, a szczególnie po zmianie czasu, szybko zapada zmrok.
W niedzielę przekonali się o tym turyści w rejonie Babiej Góry i Hali Boraczej. Podczas wędrówki zastał ich zmierzch. Dalszy marsz był zbyt niebezpieczny i wezwali na pomoc ratowników. GOPR sprowadziło ich do schronisk: dwoje turystów z Babiej Góry do Markowych Szczawin, a samotnego piechura na Halę Boraczą.
GOPR w razie wypadku można wezwać pod bezpłatnym numerem telefonu alarmowego: 985 lub 601-100-300. (PAP)
zdj. GOPR Beskidy/facebook.com