Dziś moja mama, pielęgniarka gliwickiego szpitala, została ofiarą wandalizmu. A może i też nudy sąsiadów (?) po 1.5 miesiącu przymusowego siedzenia w domu. Wychodząc jak co dzień o 6-stej rano do pracy, znalazła swój samochód z przebitymi oponami. Cały obsmarowany farbą ze sprayu - napisała Pani Aleksandra na swoim profilu Facebookowym
To kolejny przejaw ataku i agresji wobec tych, którzy każdego dnia dbają o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Tym razem swoją frustrację oraz niechęć ze strony obywateli musiała na własnej skórze odczuć Pani Bogusława - pielęgniarka z Gliwic. Tym razem ucierpiał samochód. Skończyło się na przebitych oponach oraz pomalowanych na różowo drzwiach.
Ofiarami padają nie tylko lekarze czy pielęgniarki ale także sami chorzy. Kilka tygodni temu pisaliśmy o chorej która po powrocie z przymusowej kwarantanny znalazła na swoich drzwiach napis "ZARAZA". Najgłośniejszym był oczywiście przypadek lekarza z Kielc, który z powodu ogromnej ilości hejtu popełnił samobójstwo.
Nie pozwólmy, by Ci, którzy robią teraz najwięcej, abyśmy mogli powrócić do „normalności” - zamiast wdzięczności - czuli się piętnowani. Walczmy z hejtem i atakami poprzez jeszcze wdzięczność wobec tych, którzy wychodzą codziennie o 6stej rano, nie wiedząc, co ich czeka, kiedy my wygodnie siedzimy sobie w domach pracując zdalnie i narzekając na brak nowości na Netflixie i zamknięte hotele i granice na majówkę - podkreśla i apeluje Pani Aleksandra
Fala hejtu niestety przybiera na sile. Brak zrozumienia wywołany strachem przed zachorowaniem jest co raz częściej powodem do nienaturalnych zachowań ludzi, którzy najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy z tego jak dużo krzywdy mogą wyrządzić samym słowem.