Stefania i Jan Buchałowie, którzy w czasie II wojny światowej udzielili schronienia 9-letniemu wówczas Romanowi Polańskiemu, zostali w czwartek pośmiertnie odznaczeni medalami Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.
Uroczystość, w której wziął udział reżyser, zorganizowano w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach. Medal w imieniu zmarłych dziadków odebrał Stanisław Buchała – syn najmłodszego z trojga dzieci Buchałów.
"Powracam myślą do Ludka, który miał wtedy 6 lat, i z którym spędzałem większość czasu u Buchałów. Było tam trudno, bieda była potworna, ale dzięki temu jestem tutaj dzisiaj" – powiedział Roman Polański, podkreślając, że po wojnie dwukrotnie odwiedzał wieś Wysoka, szukając śladów rodziny Buchałów, ale bezskutecznie.
Dopiero w ostatnim czasie zagubiony trop udało się odnaleźć parze dokumentalistów, kręcących film na ten temat.
Dopiero niedawno dowiedziałem się, że w Polsce wciąż żyje wnuczek Buchałowej, która była osobą niesłychanie szlachetną, religijną, choć zupełnie innej religii, niż chłopczyk, którego chroniła
– dodał Roman Polański.
Źródło: PAP