Sceny niczym z filmu akcji rozegrały się wczoraj po południu w rejonie gliwickiego węzła Ostropa. Kierowca volkswagena passata nie tylko znacznie przekroczył prędkość, ale też zignorował policyjne sygnały do zatrzymania. Jakby tego było mało — próbował staranować funkcjonariuszy i zepchnąć z drogi ścigający go radiowóz.
Całe zdarzenie rozpoczęło się wczoraj około godziny 13:00, gdy mundurowi z Komisariatu Autostradowego Policji w Gliwicach kontrolowali prędkość pojazdów zjeżdżających z autostrady A4. Na radarze pojawił się volkswagen, który pędził o ponad 30 km/h za szybko. Policjanci podjęli próbę zatrzymania auta — kierowca najpierw zwolnił, po czym tuż przed funkcjonariuszami... dodał gazu i rzucił się do ucieczki.
Rozpoczął się niebezpieczny pościg. Kierowca passata łamał kolejne przepisy, nie zważając na bezpieczeństwo innych. W pewnym momencie wjechał w leśny dukt, gdzie został zablokowany przez policyjne BMW. Wydawało się, że to koniec — jednak mężczyzna ponownie przyspieszył i z impetem ruszył w stronę wychodzących z radiowozu funkcjonariuszy.
Policjanci oddali strzały w kierunku pojazdu i w ostatniej chwili odskoczyli na bok. Uciekinier, nie bacząc na sytuację, uderzył w radiowóz i próbował kontynuować ucieczkę. Dopiero drugi patrol zablokował mu drogę, wykorzystując oznakowany pojazd jako środek przymusu bezpośredniego.
Po zatrzymaniu wyszło na jaw, że kierowca — 50-letni mieszkaniec powiatu gliwickiego — miał w organizmie ponad promil alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu, a o jego dalszym losie zdecyduje prokurator i sąd. Trwają czynności wyjaśniające.