Mamy powtarzające się informację o prowadzonym wśród gliwiczan telefonicznym badaniu opinii publicznej - ktoś dzwoni na telefony komórkowe mieszkańców Gliwic (skąd ma numery?) i gadu gadu, jak się Panu żyje w mieście, a następnie: „co Pan sądzi o zbiorniku przeciwpowodziowym na potoku Wójtowianka, który ochroni szpital przed zalaniem?" - czytamy we wpisie na grupie Ratujmy Wilcze Doły w portalu facebook.
Sprawa terenu Wilczych Dołów od jakiegoś czasu budzi w Gliwicach spore emocje. Miasto chce w tym miejscu budować zbiornik wodny. Na takie rozwiązanie nie chcą zgodzić się mieszkańcy, którzy uważają, że ta inwestycja spowoduje zbyt dużą ingerencję w teren będący dziś atrakcją dla wielu osób.
O całej sprawie już kilka miesięcy temu pisały "Nowiny Gliwickie". Lokalny portal podał wtedy szczegóły planowanej inwestycji.
Projekt według opracowania firmy Biprowodmel z Poznania zakłada utworzenie w Wilczych Dołach gigantycznego suchego, kamiennego zbiornika o powierzchni 79 tys. m kw. z betonową konstrukcją zapory (od strony północnej i południowej po 570 i 270 m długości korpusu zapory czołowej) w bezpośrednim sąsiedztwie Sikornika i Wójtowej Wsi.
Realizacja projektu wymaga między innymi: wycięcia 662 drzew oraz usunięcia krzewów z powierzchni 1094 m kw., przeniesienia i skanalizowania fragmentu koryta rzecznego, znaczącej negatywnej ingerencji w miejscową strukturę hydrogeologiczną - czytamy w jednym z artykułów.
Na takie rozwiązanie nie chcą zgodzić się mieszkańcy, dla których ten teren jest bardzo ważną strefą wypoczynku oraz miejscem, w którym mogą spędzić czas na łonie natury. Powstała więc petycja do miasta, strona oraz grupa dyskusyjna w portalu Facebook oraz podejmowanych jest szereg inicjatyw, które mają na celu wpłynąć na decyzję miasta i zmianę projektu.
Od razu, gdy widzi się projekt zbiornika, rzuca się w oczy, że jest on za duży w stosunku do tego, co zaproponowano w ekspertyzie Głównego Instytutu Górnictwa z 2012 roku, na który ten projekt się powołuje. Nasz sprzeciw budzi też szeroko zakrojona wycinka, bez szans na jej istotne zmniejszenie, bo właśnie unikalny walor przyrodniczy decyduje o wyjątkowości tego miejsca. Nie ma drugiego takiego i nie pozwolimy go sobie odebrać – mówiła kilka miesięcy temu Emilia Wnękowicz-Augustyn, autorka petycji (cyt. za Nowiny Gliwickie).
Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że kwestia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego jest istotna, jednak absolutnie nie zgadzają się ze sposobem jej rozwiązania zaproponowanym przez miasto. Drążą temat od strony technicznej, docierają do coraz większej liczby dokumentów i coraz bardziej są przekonani, że tę budowę należy odłożyć oraz bardzo poważnie zastanowić się nad jej przyszłym kształtem i funkcją.
Jakub Słupski będący przedstawicielem stowarzyszenia Miasto Ogród Gliwice nie potrafi zrozumieć, jak ktoś mógł wpaść na pomysł całkowitego zniszczenia terenu gigantycznym zbiornikiem przeciwpowodziowym.
To właściwie cały teren Dołów między obwodnicą a Sikornikiem. Ten zbiornik ma ogromną pojemność i jest zlokalizowany w najcenniejszej przyrodniczo części doliny potoku Wójtowianka. Tymczasem potok ma małą zlewnię i zdarza się, że prawie nie płynie w nim woda. Z ekspertyzy GIG, na którą powołuje się miasto, uzasadniając lokalizację inwestycji, wynika potrzeba zbudowania zbiornika o około połowę mniejszego – komentuje, w Nowinach Gliwickich, Słupski.
Dzisiaj pojawiła się informacja, że miasto zleciło w ostatnim czasie badanie opinii mieszkańców na temat tego, jak im się żyje w mieście. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego zwłaszcza, że prezydent Neumann w swoich kampanijnych zapowiedziach deklarował chęć konsultacji społecznych.
Zdziwienie budzi jednak fakt, że w badaniu jakości życia w mieście, które miało kosztować 100 tysięcy złotych, pojawia się dość nieoczekiwanie pytanie "Co Pan sądzi o zbiorniku przeciwpowodziowym na potoku Wójtowianka, który ochroni szpital przed zalaniem?"
Nie sądziliśmy, że te sondaże będą zawierały tendencyjne pytania sprzeczne z naszą aktualną wiedzą o zbiorniku i hydrologii potoku Wójtowianka, i że będą wykorzystywane do realizowania bieżących politycznych potrzeb władz miasta, które ewidentnie nie radzą sobie z protestem w obronie Wilczych Dołów - czytamy na stronie "Dzisiaj w Gliwicach" na FB, która podała do wiadomości informację o prowadzonym telefonicznie badaniu wśród mieszkańców.
Takie działania wydają nam się szczególnie bulwersujące i niewłaściwe, tym bardziej w świetle całokształtu podejścia miasta do sprawy Wilczych Dołów - brak konsultacji, mijające się z prawdą wypowiedzi i propagandowe zagrywki przeciwko ruchowi w obronie tego terenu - podkreślają mieszkańcy.
No nie! Teraz to przesadzili! I to tendencyjne pytanie szczujące na protestujących przeciwko zbiornikowi na Wilczych Dołach. To sianie nienawiści i próba skłócenia mieszkańców Gliwic. Wody Wójtowianki mają marginalny wpływ na zalewanie szpitala, tam powodem są inne poważne i zbagatelizowane przez miasto sprawy - pisze w jednym z komentarzy zbulwersowana mieszkanka Gliwic.
Nasz portal skierował zapytania do rzecznika prasowego miasta Gliwice w przedmiotowej sprawie, ale niestety do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi ze strony magistratu.
AKTUALIZACJA:
Po publikacji naszego materiału otrzymaliśmy odpowiedź miasta w przedmiotowej sprawie. Poniżej pełna treść otrzymanej wiadomości:
Zgodnie z deklaracją prezydenta Adama Neumanna z kampanii wyborczej, miasto zleciło cykl badań opinii prowadzonych wśród mieszkańców Gliwic Instytutowi Badań Samorządowych. Jest to projekt długofalowy, zakładający przeprowadzenie badań w celu zebrania szczegółowej wiedzy dotyczącej potrzeb i opinii mieszkańców Gliwic. Pytania pojawiające się w badaniu dotyczą ważnych społecznie zagadnień i urząd zna te pytania.
Nie jest prawdą, że wśród pytań ostatniego badania pojawiło się cytowane przez Pana pytanie.("Co Pan sądzi o zbiorniku przeciwpowodziowym na potoku Wójtowianka, który ochroni szpital przed zalaniem?" przyp. red.)
Pytanie, które faktycznie wystąpiło w badaniu brzmiało: „Czy zgadza się Pan(i) z pomysłem wybudowania zbiornika przeciwpowodziowego na potoku Wójtowianka, z zapewnieniem, że będzie to obiekt, na terenie którego będzie dominowała zieleń oraz będzie spełniał funkcje rekreacyjne?”. Całkowity koszt projektu po negocjacjach wynosi 100 000 zł brutto - przekazała nam Joanna Lenczowska z biura prasowego Urzędu Miasta w Gliwicach.
Źródło: nowiny.gliwice.pl/FB DzisiajwGliwicach/własne