Temat braku tzw. koronera, był od lat wyjątkowo bulwersujący. Zdarzały się bowiem przypadki, gdy policja lub straż miejska musiała przez kilka godzin pilnować ciała zmarłej osoby, do czasu znalezienia lekarza, który wystawi akt zgonu - informuje portal 24gliwice.pl
Jak podaje portal 24gliwice.pl, p.o. prezydenta Gliwic, Janusz Moszyński - miał rozesłać tzw. zapytania ofertowe w zakresie usług koronera.
Pogotowie ratunkowe nie ma obowiązku przyjeżdżać, aby stwierdzić zgon osoby "z ulicy". Policjanci muszą więc znaleźć lekarza, który zrobi to na miejscu.
Czytaj także: Ślisko i mokro na drogach regionu.
Winne tej sytuacji są stare przepisy, według których, zgon i jego przyczyna ma być ustalana przez lekarza, leczącego chorego w ostatniej chorobie. W przeciwnym przypadku trzeba dokonać oględzin. Takie zadanie należy do lekarza, albo do innej, upoważnionej do wykonania tego czynu przez włodarza miasta, osoby.
Po wielu latach, jak podaje portal 24gliwice.pl, jest więc szansa, że odpowiednia umowa zatrudniająca koronera w Gliwicach, zostanie podpisana na początku nowego roku.