GKS Tychy rozegrał u siebie drugie spotkanie tegorocznej Ligi Mistrzów w hokeju na lodzie. Mistrza Polski po dogrywce przegrał z Adler Mannheim.
W Polsce lato jeszcze trwa, ale w Tychach czuć już zimę. W piątek mistrz Polski w hokeju na lodzie rozpoczęła walkę w Lidze Mistrzów. W pierwszym spotkaniu tyszanie ulegli z legendarnym Djurgardens 2:6. Chociaż należy zaznaczyć, że GKS otworzył wynik meczu, a 5 goli stracił w osłabieniu.
W niedzielę do Tychów przyjechał mistrz Niemiec Adler Mannheim. Data tego meczu była wyjątkowy - 1 września, czyli rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Z tego powodu było czuć napięcie na trybunach. Kibice gospodarzy powitali gości transparentem "German's Death Camps", a pod koniec drugiej tercji zainicjowali Hymn Polski w trzech zwrotkach.
Pierwszego gola w meczu zdobył GKS Tychy. W 8 minucie Alex Szczechury przejął krążek w tercji obronnej Adler, zszedł do środka i mierzonym strzałem na bliższy słupek pokonał bramkarza drużyny gości. W pierwszej tercji więcej bramek nie wpadło. Nie zabrakło jednak emocji na tafli. W ostatnich minutach dwukrotnie doszło do mocnych spięć pomiędzy zawodnikami. Na szczęście szybkie reakcje sędziów przeszkodziły w zainicjowaniu bijatyk.
W drugiej tercji przewagę w statystykach miała niemiecka drużyna. Ale wizualnie to GKS grał lepiej. Utrzymywał się dobrze przy krążku pod bramką rywala i miał swoje szanse na powiększenie przewagi. Ale w 35. minucie tyszanie popełnili błąd. Nie potrafili opanować krążka po obronie Murraya, przez co Phil Hungerecker wyrównał z bliskiej odległości. Chwilę później GKS grał w osłabieniu, co wykorzystał Adler Mannheim i po golu Bjorna Kruppa niemiecki zespół wyszedł na prowadzenie. Jednak gospodarzenie niesieni głośnym dopingiem nie załamali się. Kilkadziesiąt sekund później Yafimenko zagrał z lewej strony "na nos" do Szmatuły. Ten dołożył tylko kij i pokonał bezradnego w bramce Endrasa.
W trzeciej tercji wyraźną przewagę miał "Orzeł", ale na 10 minut przed końcem GKS Tychy miał przewagę aż 2 zawodników. Niestety nie wykorzystał tej szansy i nadal na tablicy wyników widniał wynik 2:2. Żadna ze stron nie zdobyła gola do samego końca. A jak wiadomo, w hokeju remisów nie ma, dlatego doszło do dogrywki. A w niej po niespełna minucie złotego gola zdobyli przyjezdni z Niemiec. Tym samym GKS Tychy notuje drugą przegraną w Lidze Mistrzów.