Z dokumentów Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie wynika, że 39-latka radziła sobie z utrzymaniem córek. Pracownicy MOPR pomagali jej w odnalezieniu się na rynku pracy i w codziennym funkcjonowaniu. Przez brak kontaktu z ojcem dzieci, alimenty wypłacane były z funduszu alimentacyjnego. Tego kontaktu nie ma do dzisiaj.
Mija doba od tragicznego wybuchu w kamienicy przy ul. Katowickiej. Do tej pory nie udało się namierzyć ojca dziewczynek. Rodzice rozeszli się. Jak to możliwe, że w obliczu tej tragedii nie próbował się kontaktować?
- Mnie osobiście to bardzo zastanawia. Ludzie się rozchodzą, mają inne drogi życiowe. Jednak jest ojcem nieżyjących juz dzieci. Brak sygnału, brak kontaktu z jego strony jest da mnie bardzo dziwny - mówi Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia.