Czy naprawdę rząd jest zaskoczony ogniskami wirusa w śląskich kopalniach? Przecież rzeczą oczywistą było, że prędzej czy później dojdzie do dużej liczny zachorowań - duże skupisko ludzi, praca blisko siebie, niemożliwość zachowania bezpiecznej odległości - pisze Monika Rosa, poseł Nowoczesnej. O fali hejtu donoszą też górnicy, którzy na co dzień spotykają się z chamskimi reakcjami. Nie tylko w internecie.
Internet głosi, że „epidemia COVID-19 by się w Polsce kończyła, gdyby nie Śląsk”. Jeden z ostrzejszych wpisów mówi, że „prościej byłoby ich zbombardować”, a jeszcze inny, że „śląskość to nienormalność” - czytamy we wpisie posłanki Moniki Rosy.
Jedyne co zaskakuje w tej sytuacji, to zaskoczenie rządu! Chociaż czytając komentarze na Twitterze zastanawiam się, czy jednak bardziej zaskakuje głupota we wpisach pełnych nienawiści - dodaje Monika Rosa.
W kopalniach panują bardzo specyficzne warunki - pracownicy nie są w stanie zachowywać 2 metrów odległości od siebie, szczególnie w łaźniach, szolach, a nawet pracując. Tych warunków nie da się zmienić. Tylko pewność, że na teren kopalni nie wchodziliby zakażeni mogłaby ich i nas uchronić - przypomina Rosa.
Wzrost liczby zachorowań wśród górników w sposób automatyczny przekłada się na liczbę osób podawanych jako chore w całym naszym województwie, które stało się największym ogniskiem osób z koronawirusem w Polsce. Fala hejtu internetowego wydaje się także przybierać na sile.
"Zaraza" w Czeladzi. Rośnie fala hejtu
Nieprzyjemności spotykają także rodziny górników o czym możemy się dowiedzieć z jednego z wpisów na profilu WZZ Sierpień 80 KWK Sośnica.
Żona już ma przej***ne w robocie, ludzie jej ubliżają a koleżanki się niby boją. - czytamy w jednym ze wpisów.
Mojej żonie nakazali pracę zdalną z domu bo ma męża górnika. pisze jeden z górników w kolejnej wiadomości.
W województwie śląskim odnotowano już prawie 4 tysiące zakażonych koronawirusem. Zmarło ponad 150 osób, nasze województwo posiada zdecydowanie największą liczbę zachorowań w kraju.