Andrzej Duda w sobotę biesiadował razem z związkowcami z kopalń. Ale nadal nie milkną echa jego wypowiedzi z piątku w Zwoleniu, gdzie stwierdził "Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce" - w ten sposób krytykując m.in. Komisję Europejską.
Nie spodobało się to europosłowi Wiosny z województwa śląskiego, Łukaszowi Kohutowi. Postanowił napisać list do prezydenta RP, w którym nie kryje oburzenia słowami głowy państwa - Powyższe słowa budzą mój sprzeciw z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze, przeciwstawia Pan w nich „nas Polaków” tym, którzy mówią w obcych językach. Jak rozumiem, ma Pan na myśli instytucje międzynarodowe i unijne, formułujące krytyczne oceny zmian dokonywanych w polskim sądownictwie. Przyjęcie za kryterium podziału języka wypowiedzi ma sugerować, że osoba czy instytucja posługująca się innym językiem niż język polski nie ma prawa do wypowiadania się o Polsce. Gdyby się zgodzić z Pana logiką, należałoby uznać, że Polki, Polacy, polskie władze i instytucje nie mają prawa do wypowiadania się na temat innych krajów i społeczeństw, tak długo, jak długo nie formułują tych wypowiedzi w ich języku - pisze Kohut.
CZYTAJ TAKŻE Przypomniałem Unii o śląskiej godce
Polityk zaznacza również, że takimi słowami, Andrzej Duda tworzy podział pomiędzy Polską a instytucjami unijnymi. Europoseł zaznacza, że my jako Polska dobrowolnie dołączyliśmy do Unii Europejskiej i Rady Europy. Dlatego tym bardziej krytykowanie tych instytucji z powodu różnorodności językowej, wydaje się być dla Łukasza Kohuta niestosowne. Zwłaszcza, że Unii jednym z języków urzędowych jest język polski i również w nim wydawane są dokumenty.
Stosowanie podziałów my-oni, straszenie Polek i Polaków „obcymi” i przedstawianie Unii Europejskiej oraz Rady Europy jako organizacji, które nieustannie chcą coś Polsce narzucić, może mieć bardzo złe skutki. Język podziału utorował drogę Brexitowi, może również utorować Polexitowi - analizuje Kohut.