W najbliższy wtorek miną 2 tygodnie od złożenia przez organizatorów strajku petycji z prawie 90 tysiącami podpisów w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Postulat był jasny: dymisja Ministra Edukacji Narodowej Przemysława Czarnka.
W związku z brakiem reakcji Premiera na postulat, dzisiaj (07.12) rozpoczął się Ogólnopolski Strajk Edukacyjny.
Od poniedziałku do piątku (7-11 grudnia) studenci i uczniowie mogą się włączać w szereg akcji, które proponowane są przez organizatorów. Z kolei na środę planowany jest Strajk Generalny.
W tym dniu uczestnicy nie wezmą udziału w zajęciach dydaktycznych. Organizatorzy liczą, że w strajk włączą się również wykładowcy, nauczyciele oraz pracownicy oświaty, którzy tego dnia zrezygnują z wykonywania swojej pracy.
Celem nie jest tu pójście na wagary, czy zrobienie sobie krótkiego urlopu. Chcemy na tyle, na ile jest to w tym momencie bezpieczne i możliwe, wyrazić swój sprzeciw. Tak aby usłyszała o nim cała Polska, a zwłaszcza Minister Edukacji i Nauki oraz Premier"
czytamy na facebookowym profilu organizatorów strajku.
Żeby się to udało konieczna jest solidarność i współpraca nas wszystkich, na każdym szczeblu edukacji. nie możemy dłużej pozostawać obojętni. To jest ten czas, aby działać. Teraz albo nigdy!
czytamy dalej,
"Każdy ma prawo głosić swoje poglądy i za to nie może być karany dyscyplinarnie. I chcę, żeby to było zapisane w ustawie. Nie oznacza to, że nie będzie żadnych postępowań dyscyplinarnych. Jeśli ktoś kogoś obrazi, to oczywiście może to się stać przedmiotem postępowania dyscyplinarnego" - zaznaczył minister Czarnek w wywiadzie dla Polska The Times.
Zapewnił też, że nie będzie żadnych radykalnych zmian w oświacie. "Media próbują ze mnie zrobić rewolucjonistę, a ja jestem wolnościowcem (...) O liście lektur zawsze można dyskutować. Decydować będę jednak nie ja sam, ale zespół ekspertów" - stwierdził odnosząc się do zapowiedzi dopisania do lektur szkolnych dzieł Jana Pawła II.
Zapytany, co powiedziałby osobom, które sprzeciwiają się jego nominacji i tym, które podpisały się pod wnioskiem o jego odwołanie, Czarnek stwierdził, że żyjemy w wolnym kraju, a te osoby mają do tego prawo. "Przyzwoitość nakazuje jednak przy tym nie kłamać, nie oczerniać i nie wykrzykiwać publicznie wulgaryzmów. A o dymisji decyduje premier" – powiedział Czarnek.
własne/(PAP)
fot. PAP