Minął już ponad miesiąc od tragedii w KWK Pniówek i Ruch Zofiówka, czyli w kopalniach należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wdowy po górnikach zbierają się na odwagę i coraz głośniej żądają sprawiedliwości.
Przypomnijmy, że do tragedii w KWK Pniówek doszło 20 kwietnia 2022 roku, a w kopalni Zofiówka 23 kwietnia 2022 roku. W sumie zginęło dziewiętnastu górników i ratowników górniczych. Pod ziemią w Pniówku pozostało siedmiu pracowników (pięciu ratowników i dwóch górników).
Sierpień 80 zarzuca dyrekcji kopalni Pniówek, że górnicy za długo pracowali w rejonie zagrożenia i powinni wyjechać na powierzchnię o północy, czyli kilkanaście minut przed pierwszym wybuchem. Jedna z wdów w reportażu TVN24 powiedziała, że dyrekcja kopalni kazała jej zdobywać informacje o akcji ratunkowej z doniesień medialnych.
Dyrekcja kopalni Pniówek na specjalnej konferencji prasowej odpierała wszystkie zarzuty, twierdząc że współpracuje i pomaga wdowom, a górnicy pracowali w systemie rotacyjnym w rejonie zagrożenia i nie przysługiwał im krótszy czas pracy.
Na naszych oczach wybucha medialna przepychanka, której ofiarami są wspomniane wcześniej wdowy lub żony zaginionych górników. One potrzebują pomocy, wsparcia, a niestety muszą walczyć o swoje, przeżywając tę traumę na nowo. JSW w zamian proponuje wspólne obiady i wycieczkę z dziećmi do wesołego miasteczka.
- Wdowy potrzebują opieki, "przytulenia". Nie pomagamy finansowo, ale pomagamy w innych sprawach: gdzie mają się udać, jakie pismo napisać, mamy swoich prawników. (...) W tej chwili dziewczyny (wdowy - przyp. red.) potrzebują przede wszystkim pomocy psychologów, pomocy finansowej ze strony JSW i rządu (...) Pewnie przyjdzie czas na wycieczki, wesołe miasteczko, ale to jeszcze nie teraz - mówi Agata Kowalczyk, szefowa Stowarzyszenia Wdów i Sierot Górniczych. Sama została wdową 10 lat temu. Założyła stowarzyszenie, żeby walczyć o utracone deputaty węglowe. Teraz pomaga innym kobietom, które przeżyły to, co ona.
- Dziewczyny (wdowy - przyp. red.) mają walczyć. Nie bać się niczego, nie bać się nagonki. Mają dalej brnąć do przodu. Nie wycofywać się z niczego. Im się to po prostu należy. Ich mężowie zginęli na służbie. Mają małe dzieci - dodaje Kowalczyk. Uważa, że JSW powinna zatroszczyć się o wdowy, ale również o żony tych górników, którzy pozostali pod ziemią. One otrzymują tylko wynagrodzenie swoich mężów. Nie mogą ubiegać się o dodatkowe formy pomocy oraz ubezpieczenie.
Jak dowiedzieliśmy się, niektóre wdowy współpracują z prawnikami. Chcą mieć dostęp m.in. do prac komisji WUG. Coraz częściej decydują się mówić o swoich przeżyciach w mediach - To dla nich druga trauma, ale mają mówić o tym głośno. Dziewczyny zaczęły walczyć o prawdę i muszą ciągnąć to dalej - komentuje szefowa Stowarzyszenia Wdów i Sierot Górniczych. Zapytana o to, dlaczego powstają zbiórki internetowe na rzecz bliskich zmarłych górników, odpowiada: Myślę, że pan premier wywiążę się ze swojej obietnicy. Zbiórka to jest ostateczność, ponieważ dla wielu wdów, inwalidów-górników to trochę upokarzające.
- Dziewczyny nie potrafią poradzić same sobą. Pozostały z małymi dzieciakami - stwierdza Agata Kowalczyk.
WIĘCEJ W PONIŻSZYM WIDEO: