Dwie pielęgniarki z firmy współpracującej z PGG zakażone koronawirusem

Csm csm Gruba 2688c29e68 8a6af3563e

Redakcja

3 kwietnia 2020

Dwie pielęgniarki pracujące w punkcie pierwszej pomocy przy kopalni Rydułtowy są zakażone koronawirusem - potwierdziła w piątek Polska Grupa Górnicza, do której należy ruch Rydułtowy, będący częścią kopalni zespolonej ROW. Osiem osób, które miały kontakt z zarażonymi kobietami, objęto kwarantanną.

Pielęgniarki nie są zatrudnione bezpośrednio w kopalni, ale w firmie świadczącej usługi dla tego zakładu. To pierwszy oficjalnie potwierdzony przypadek koronawirusa wśród firm kooperujących z kopalniami węgla kamiennego. PGG zapewnia, że wdrożyła wszystkie niezbędne procedury bezpieczeństwa, a kopalnia ROW pracuje normalnie.

O tym, że u dwóch pielęgniarek pracujących w punkcie pierwszej pomocy przy ruchu Rydułtowy potwierdzono zakażenie koronawirusem, firma zatrudniająca kobiety poinformowała w piątek sztab kryzysowy PGG.

"Niezwłocznie powiadomiono o tym fakcie pracowników, którzy w miejscu pracy mieli bezpośredni kontakt z osobami zakażonymi. To łącznie osiem osób, które zostały skierowane na dwutygodniową kwarantannę oraz zobowiązane do kontaktu ze służbami sanitarnymi. W punkcie opatrunkowym przeprowadzono dezynfekcję" - powiedział PAP rzecznik Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Głogowski.

Ruch Rydułtowy, podobnie jak pozostałe kopalnie Grupy, pracuje normalnie. "Procedury wdrożone w PGG w związku z sytuacją epidemiczną zadziałały prawidłowo" - ocenił rzecznik, przypominając, że spółka podjęła wiele różnych działań, aby chronić pracowników i zminimalizować ryzyko zarażenia.

"Na terenie wszystkich oddziałów PGG stworzono dodatkowe punkty do mycia i dezynfekcji rąk. Ograniczono ilość osób w szolach ("windach", którymi górnicy zjeżdżają pod ziemię - PAP), a podczas zjazdów i wyjazdów wprowadzono bezwzględny nakaz używania masek ochronnych" - wyliczał Głogowski.

Systematycznie przeprowadzana jest także dezynfekcja newralgicznych miejsc - łaźni, lampowni, cechowni i ważnych ciągów komunikacyjnych. Codziennie odbywa się pomiar temperatury wchodzących na teren zakładu pracowników. Spółka kupiła także dodatkowe kamery termowizyjne, które automatycznie alarmują, gdy ktoś przechodzący przed obiektywem ma podwyższoną temperaturę i wymaga dokładniejszych badań.

W każdej kopalni działa sztab kryzysowy, który na bieżąco koordynuje działania związane z zapewnieniem pracownikom bezpieczeństwa.

Pielęgniarki z firmy współpracującej z ruchem Rydułtowy to pierwsze osoby związane z kopalniami węgla kamiennego, u których oficjalnie potwierdzono koronawirusa, choć już wcześniej pojawiały się podejrzenia dotyczące potencjalnych infekcji. Np. w czwartek dwie brygady górników z bytomskiej kopalni Bobrek zostały prewencyjnie wycofane z rejonu prowadzonych prac, gdy okazało się, że w kręgu znajomych jednego z pracowników może być osoba zarażona koronawirusem. Również ta kopalnia pracuje normalnie.

Bytomska kopalnia Bobrek to część kopalni Bobrek-Piekary, należącej do spółki Węglokoks Kraj, z grupy kapitałowej Węglokoks. Rzecznik katowickiego Węglokoksu Jarosław Latacz poinformował PAP, że wycofanie i urlopowanie grupy górników miało charakter wyłącznie prewencyjny - w samej kopalni nie potwierdzono dotąd ani jednego przypadku koronawirusa.

Z relacji jednego z górników z kopalni Bobrek wynikało, że miał on kontakt z osobą, która z kolei miała styczność z kimś, kto czeka obecnie na wynik testu na obecność koronawirusa. Dla ostrożności zdecydowano o wycofaniu dwóch brygad, czyli około 30 osób. Wycofani pracownicy zostali wysłani na urlopy, podczas których mają obserwować swój stan zdrowia - formalnie nie są objęci kwarantanną. Będą mogli wrócić do pracy jeżeli okaże się, że osoba oczekująca obecnie na wynik testu nie jest zakażona koronawirusem.

W woj. śląskim do piątkowego popołudnia potwierdzono 431 przypadków zarażenia wirusem SARS-CoV-2, 15 osób zmarło.(PAP)

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3