48 mieszkańców dwóch kamienic w Czerwionce-Leszczynach, w które we wtorek prawdopodobnie zostały podpalone, nie może na razie wrócić do swoich lokali – obydwa budynki decyzją inspektora nadzoru budowlanego zostały wyłączone z użytku. Straty są szacowane na 2 mln zł.
Informacje na temat strat, pomocy udzielanej lokatorom oraz prowadzonego śledztwa przekazali podczas środowej konferencji prasowej przedstawiciele lokalnego samorządu i służb mundurowych.
We wtorek wieczorem strażacy i policjanci otrzymali zgłoszenie o pożarze budynku przy ul. Hallera w Czerwionce-Leszczynach. Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, dach kamienicy stał w płomieniach. Pożar gasiło 12 zastępów straży pożarnej. Podczas akcji gaśniczej okazało się, że kilkaset metrów dalej, na ul. Wolności, palił się kolejny budynek. Tam do akcji skierowano 15 zastępów strażaków. W środę rano policja przekazała, że w związku z tą sprawą zatrzymano jedną osobę.
Z obu budynków ewakuowano 48 osób. Żadna z nich nie doznała poważnych obrażeń. Zniszczenia kamienic są na tyle poważne, że mieszkańcy musieli spędzić noc poza swoim miejscem zamieszkania. Dwie z ewakuowanych osób minioną noc spędziły w lokalu zastępczym, pozostali znaleźli schronienie u bliskich i znajomych.
O tym, że inspektor nadzoru budowlanego zakazał użytkowania obu obiektów poinformował na konferencji szef komendy Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku mł. bryg. Wojciech Kruczek. Według strażaków przypuszczalną przyczyną pożarów było podpalenie.
Ostrożnie na ten temat wypowiada się komendant miejski policji w Rybniku mł. insp. Rafał Głuch, który zaznaczył, że nie można tego jeszcze kategorycznie przesądzić. "Można stawiać hipotezy, ale my bazujemy na dowodach" – oświadczył komendant. Głuch powiedział, że w związku z tą sprawą został zatrzymany, jeszcze przed północą, 29-letni mężczyzna. Policjant nie podał dodatkowych szczegółów na temat zatrzymanego, tłumacząc to dobrem śledztwa.
W ramach postępowania, prowadzonego pod kątem sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, gromadzone są dowody, policjanci zabezpieczają monitoring. W środę na pogorzeliskach odbywały się oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa.
Burmistrz Czerwionki-Leszczyn Wiesław Janiszewski zapewnił, że wszystkim potrzebującym zostaną zapewnione lokale zastępcze. "Każda rodzina ma przypisanego pracownika opieki społecznej – co do potrzeb lokalowych i innych" – zaznaczył. Jeszcze w środę ma dojść do spotkania z mieszkańcami w sprawie form pomocy – np. tego, czy zamierzają skorzystać z miejskich zasobów mieszkaniowych czy też pozostaną u rodzin. Prawdopodobnie wkrótce lokatorzy będą mogli zabrać ze swoich mieszkań najpotrzebniejsze rzeczy.
Lokalne władze wstępnie oszacowały straty po pożarach na 2 mln zł, obydwa budynki były niedawno remontowane. Niewykluczone, że w sprawie jak najszybszego uruchomienia pomocy dla mieszkańców i przesunięcia środków na remont kamienic zostanie zwołana nadzwyczajna sesja rady miejskiej. Janiszewski powiedział, że zależy mu na jak najszybszym przywróceniu budynków do normalnego stanu.
W pożarach poważnie ucierpiały budynki stuletniego osiedla robotniczego Familoki w Czerwionce-Leszczynach – jednego z niewielu z zachowanych tak rozległych i malowniczych w woj. śląskim. Familoki w 2017 r. zostały włączone do Szlaku Zabytków Techniki Woj. Śląskiego, który skupia najbardziej wartościowe obiekty postindustrialne województwa.(PAP)