Samochodem elektrycznym, z Warszawy, przez Katowice, aż do Madrytu wybrał się Marcin Piaskowski – prezes instytutu elektromobilności i zrównoważonego transportu EMOBI.
Pomysł zrodził się dużo wcześniej, ponieważ gdy dowiedzieliśmy się, że będzie konferencja klimatyczna w Chile, gdzie mamy sporo znajomych, postanowiliśmy przejechać pojazdem elektrycznym, szlakiem Ignacego Domejki – od pustyni Atakama do Santiago de Chile. W momencie, kiedy plany się zmieniły , nie chcieliśmy odpuszczać, więc zmieniliśmy nasze plany i pojechaliśmy właśnie do Madrytu, trasą przez dotychczasowe stolice goszczące konferencje klimatyczne COP. Odległość to ponad 4 tysiące kilometrów”
Podróż trwała w sumie 8 dni. Wynikało to głównie ze spotkań z naszymi partnerami, a nie z możliwości technicznych samochodu. Podróż przebiegła bez problemu z jednym wyjątkiem. Zaczęło brakować energii samochodzie, trzeba było wezwać pomoc drogową. Odpięcie baterii i wpięcie jej ponownie rozwiązało problem.
Innym z mankamentów były aplikacje, z których trzeba korzystać. Są kraje, gdzie są one tylko w języku macierzystym danego regionu Europy, albo, na przykład, przy logowaniu się, trzeba było podać adres zamieszkania, tak jak w Hiszpanii.
Marcin Piaskowski powiedział nam także, że samochodami elektrycznymi w firmie porusza się po województwie śląskim od 4 lat. Jest wiele zalet. Pojazd elektryczny to, jak twierdzi lepsze przyspieszenie, mniejsze koszty i ekologia.
Jeśli chodzi o elektromobilność w naszym kraju to idziemy w dobrym tempie, mimo niewielkiego poślizgu. Jak mówi Marcin Piaskowski, można korzystać z wielu benefitów, takich jak darmowe parkometry, bus-pasy, którymi można się takimi pojazdami poruszać, ulgi podatkowe.
Z ładowaniem nie ma większych problemów. W Polsce jest sporo stacji. W samym województwie śląskim jest ponad 100 ładowarek. Ceny za ładowanie w krajach Unii Europejskich są zróżnicowane - od zerowych po nawet 150 złotych.
Wyprawa odbyła się pod patronatem marszałka województwa śląskiego.