Gdy w Europie już nawet Francja postanawia wdrożyć procedury wobec ograniczenia kontaktów międzyludzkich, a w Niemczech i we Włoszech codziennie potwierdza się tysiące przypadków, to Wielka Brytania jakby nie interesuje się tym problemem. Dlaczego Zjednoczone Królestwo przyjęło taką taktykę?
Z początku premier Wielkiej Brytanii apelował do swoich obywateli, aby porządnie myli ręce. Dopiero niedawno rząd zaczął poważniejsze działania - poprosił ludzi o nie przemieszczanie się, a instytucje kulturalne, lokale, bary itp. o zamknięcie na czas trwania pandemii. Jednak, co należy zaznaczyć, nie nakazał tego odgórnie. W sieci znajdziemy pełno zdjęć i filmów, na których widać, że mieszkańcy Wielkiej Brytanii nie przejmują się za bardzo koronawirusem. Na ten moment - 18 marca, godz. 8, potwierdzonych przypadków w Zjednoczonym Królestwie jest około 2000.
CZYTAJ TAKŻE 246 zakażonych w Polsce
Dlaczego władze Wielkiej Brytanii są tak bierne w działaniach. Fantastycznie wyjaśnia to absolwent Uniwersytetu Śląskiego, dr Tomasz Rożek. W filmie, który pojawił się na jego kanale, wyjaśnia wprost, że brytyjski rząd zamierza najprawdopodobniej zaszczepić obywateli w sposób naturalny. Co to oznacza? Boris Johnson i jego ministrowie wychodzą z założenia, że dopóki nie ma skutecznego leku, to nie ma większego sensu walczyć z zarazą. Dr Rożek tłumaczy w filmie, że być może Wlk. Brytania chce zdobyć naturalną odporność na koronawirusa. Brzmi szalenie? W innych krajach jest podobnie, mimo większych restrykcji. W Polsce zwalcza się tylko objawy u osób chorych - jeżeli one występują.
AKTUALIZACJA
Brytyjski rząd zauważa chyba, ze takie działanie może spowodować olbrzymie problemy i śmierć wielu osób. Według wstępnych informacji, od piątku szkoły w Wielkiej Brytanii mają być zamknięte.