Vincent van Gogh podobno próbował popełnić samobójstwo. Tę zagadkę próbuje rozwikłać w swej publikacji Agnieszka Kijas - dziennikarka i pisarka z Tychów. Co udało jej się ustalić w sprawie losów jednego z największych malarzy w historii?
Według niektórych badaczy, śmierć samobójcza to legenda. Uważają, że Vincent van Gogh został zamordowany, prawdopodobnie przez przypadek. Malarz musiał znajdować się w pobliżu zabaw pijanego szesnastolatka, który lubił czasem strzelać do ptaków. Badacze losów malarza twierdzą, że tego dnia kula trafiła artystę.
Czytając książkę tyszanki - Agnieszki Kijas "Vincent van Gogh. Człowiek i artysta" dowiadujemy się, ze artysta żył z kulą w piersi jeszcze przez około dwa dni. W asyście lekarza i swojego brata zmarł, pocieszając ich, że nic takiego się nie stało.
Miałam ułatwione zadanie, ponieważ malarstwem interesuje się od zawsze, a van Gogh to malarz, z którym jest mi wyjątkowo po drodze. I to zarówno ze względu na jego przesłanie artystyczne (wszak patrząc na jego obrazy dostajemy porządny zastrzyk emocjonalny), jak i na romantyczną biografię. Zatem rozpoczynając pracę nad książką, miałam już przeczytane i skonfrontowane niemal wszystko, co zostało o van Goghu napisane. Ba! Udało mi się dotrzeć do archiwalnych artykułów, jakie powstały tuż po śmierci malarza. Przeczytałam jego listy, szukałam jego śladów w miejscach, gdzie przebywał, widziałam obrazy. Nikt nie patrzył w twarz swojemu losowi tak przenikliwie i z taką pewnością, jak van Gogh. Nawet Ci co się z nim stykali, nie zawsze uświadamiali sobie bolesną gorycz, jaka towarzyszyła życiu Vincenta. To książka oparta na badaniach, dokumentach i faktach, listach. Trzymać się jak najbliżej rzeczywistości, jak najbliżej prawdy i to nie tylko tej o artyście, ale przede wszystkim tej o człowieku - to był mój cel.”
przekonuje Agnieszka Kijas, autorka książki "Vincent van Gogh. Człowiek i artysta"
Co z rewolwerem?
Przeleżał na polu, gdzie Vincent van Gogh podobno został postrzelony. Broń została tam aż do 1960 roku. Został odnaleziony przez rolnika. To, co właściwie zostało z broni, zostało zwrócone rodzinie Arthura Ravoux – karczmarza z miejscowości Auvers-sur-Oise.
W chwili śmierci van Gogh miał 37 lat i był chory psychicznie.
Autentyczność broni został potwierdzona historycznymi badaniami, które jednak z czasem są podważane. W 2016 r. broń została zaprezentowana w muzeum Van Goga w Amsterdamie. 19 czerwca 2019 r. rewolwer został wystawiony na sprzedaż.
Rewolwer został kupiony przez anonimowego prywatnego kolekcjonera za 162 500 euro (około 182 tys. dolarów).
Co do broni, to osobiście uważam, że to jest niesmaczna sprawa. Zupełnie nie wiadomo czy to ten pistolet i kto z niego strzelał. Ale cóż... Każdy chce zarobić na legendzie.”
dodaje Agnieszka Kijas
Stanowisko Instytutu van Gogha w sprawie broni:
Mimo że eksperci potwierdzili, że rewolwer leżał w ziemi od 50 do 80 lat, to nadal są wątpliwości co do jego autentyczności. Podziela je Instytut Van Gogha, który jest na dodatek zniesmaczony aukcją i mówi otwarcie o "komercjalizacji tragedii" wpisanej w biografię malarza.
"Nic nie wskazuje na to, że szczątki broni są związane ze śmiercią Van Gogha" - zauważa Instytut Van Gogha, cytowany przez BBC.