Członkowie mafii śmieciowych porzucili 14,5 tys. ton odpadów [Foto]

35 616521

Redakcja

4 czerwca 2020

Policjanci ze Śląska rozbili dwie grupy przestępcze, których członkowie porzucili 14,5 tys. ton niebezpiecznych odpadów. Szkodliwe substancje zakopywali w ziemi albo wylewali do lasu; w kilku miejscach doprowadzili do skażenia gruntu. Dotychczas zarzuty usłyszało 27 osób.

Sprawę tzw. mafii śmieciowych, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, prowadzą od roku policjanci z Wydziału Kryminalnego katowickiej komendy wojewódzkiej. Informacje na temat postępowania przekazał w czwartek zespół prasowy śląskiej policji.

Wszystko zaczęło się w lutym 2019 r. w Żorach, kiedy to tamtejsi policjanci wraz z pracownikami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz żorskiego magistratu odkryli na prywatnej posesji 14 naczep ciężarowych wypełnionych zbiornikami z nieznaną substancją - tzw. mauzerami i 200-litrowymi beczkami.

W sumie w zbiornikach znajdowało się około 700 tys. litrów substancji. Na miejsce wezwano również straż pożarną oraz biegłego sądowego z zakresu fizykochemii i chemii sądowej, który pobrał próbki do badań. "Wkrótce okazało się, że mamy do czynienia z nowym sposobem nielegalnego pozbywania się odpadów przez przestępców. Naczepy ciężarowe, będące w bardzo złym stanie technicznym, posłużyły jako magazyn do nielegalnego składowania i porzucenia odpadów" - podaje śląska policja.

W maju 2019 roku sprawę przejęli kryminalni z katowickiej komendy wojewódzkiej. Ustalali oni, namierzali i zatrzymywali kolejne osoby związane z przestępczym procederem. Znaleźli także kolejne miejsca, w których przestępcy porzucili ogromne ilości odpadów. Efektem wielomiesięcznego śledztwa było rozpracowanie dwóch grup przestępczych. Działały one różnych miejscach województwa śląskiego, m.in. w Siemianowicach Śląskich, ale też w innych regionach na południu i w centralnej części Polski.

Przestępcy wynajmowali hale magazynowe lub ogrodzone tereny. Następnie magazyny wypełniali pojemnikami z płynnymi odpadami, a na terenach otwartych stawiali naczepy ciężarowe wypełnione zbiornikami z odpadami. Potem znikali. "Kilkukrotnie grupy przestępcze zakopywały pojemniki i beczki z odpadami w ziemi, a nawet wylewały je bezpośrednio na ziemię lub na tereny leśne" - informuje policja.

Prowadząc śledztwo, śląscy kryminalni współpracowali m.in. z WIOŚ, a także z miejscowymi policjantami z pionów: kryminalnego i zajmującego się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. W czynnościach prowadzonych w miejscach ujawnienia nielegalnego składowiska odpadów obecna była także straż pożarna i zastępy chemiczne straży pożarnej, a także przedstawiciele lokalnych władz. Podczas czynności procesowych w miejscach składowania odpadów policjanci i biegli korzystali ze specjalistycznego sprzętu, m.in. z georadarów, dronów, wiertnic i koparek.

Czytaj także: Kilkaset kilogramów świeżych skór i głów owiec i krów porzucone w lesie w Mysłowicach!

Badania próbek wykonane przez biegłych pozwoliły na zakwalifikowanie odpadów w dużej części jako niebezpiecznych, charakteryzujących się właściwościami żrącymi, mutagennymi, toksycznymi i rakotwórczymi. Z tego powodu w kilku lokalizacjach doszło do skażenia gruntu.

W całym śledztwie 27 podejrzanym, mieszkańcom różnych województw, przedstawiono łącznie 52 prokuratorskie zarzuty. Dwaj z nich prowadzili firmy, które zajmowały się obrotem odpadami. Część podejrzanych była zatrudniona w tych firmach m.in. jako kierowcy. Wszyscy podejrzani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, narażenia na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób oraz przewozu i składowania odpadów wbrew przepisom ustawy. (PAP)

Foto: Policja Śląska

35 616508

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

7 o

katowice

Cóż... Bywało lepiej.

PM10: 22.9µg/m3 PM2.5: 18.5µg/m3