Na terenie Myszkowa pojawiły się reklamy cyrku ze zwierzętami, który przybył do miasta. Wielu mieszkańcom nie spodobało się to, iż władze zgadzają się na takie atrakcje. Sprawdziliśmy: burmistrz nie miał nic do powiedzenia. O co tu chodzi?
Kilka dni temu na jednej z facebookowych grup mieszkańców Myszkowa pojawił się post o reklamie cyrku ze zwierzętami. Powstała burzliwa dyskusja o tym, iż władze miasta zgadzają się na publiczne cierpienie zwierząt. Jednak - jak udało nam się dowiedzieć, burmistrz nic nie mógł w tej sprawie zrobić.
Mogę potwierdzić, że w Myszkowie pojawił się cyrk. Teren dla niego udostępnił Zespół Szkół Zawodowych nr 1, który znajduje się pod administracją starostwa. Organizatorzy imprezy nie pytali nas w ogóle o pozwolenie, bo nie musieli. Dyrekcja szkoły ma autonomię w tej sprawie - poinformowała nas rzecznik UM Myszków Małgorzata Kitala-Miroszewska.
Okazuje się, że władze Myszkowa nie wydały żadnego pozwolenia - Nikt nie przyszedł do urzędu. Możliwe, że właściciele obawiali się odmowy - dodaje rzecznik.
W ostatnim czasie wiele polskich miast nie zgadza się na cyrki ze zwierzętami. Jednym z pierwszych był Sosnowiec, gdzie prezydent Arkadiusz Chęciński powiedział "nie" organizowaniu takich wydarzeń. Podobnie jest w Katowicach, gdzie również magistrat wypowiedział się negatywnie o tego typu atrakcjach połączonych z udręką zwierząt.