Obecny prezydent startował w wyborach z obietnicą bezwzględnej walki z nielegalnymi wysypiskami. Minęło pół roku, a miasto nadal ma ogromne problemy z mafią śmieciową.
Tylko w przeciągu ostatniego tygodnia zatrzymano cztery pojazdy ciężarowe, które próbowały wyrzucić odpady bez zezwolenia. Dzięki wspólnej akcji straży miejskiej i policji udało się złapać kierowców na gorącym uczynku. Jednak czy to wszystkie przypadki?
Prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz szedł do wyborów z hasłem „Bytom to nie hasiok”. Obiecywał koniec przemiany zabytkowego miasta w jedno wielkie wysypisko. Co dotychczas magistrat zrobił w tej materii?
Od jesieni ubiegłego roku Urząd Miejski cofnął około 30 decyzji na gospodarowanie odpadami. Zezwolenie zostało wydane tylko jednemu przedsiębiorstwu. Zajmuje się profesjonalnym recyklingiem”
mówi Małgorzata Węgiel – Wnuk, rzecznik prasowy urzędu miejskiego w Bytomiu
Prezydent odwołał szefów miejskich spółek, na których terenie składowano niebezpieczne odpady.
Miasto jest zdeterminowane do walki i zaktywizowało Straż Miejską podlegająca samorządowi. Problem w tym, że sama ma za małe uprawnienia. Straż Miejska może zatrzymać pojazd jedynie gdy złamie znak zakazu ruchu.
Strażnicy muszą ściśle współpracować z policją. Patrolują miejsca, które potencjalnie mogą wybrać przestępcy. Wkrótce będą wspierani poprzez obserwacje z powietrza. Za pomocą dronów.
Ostatnie przypadki pokazują, że proceder trwa w najlepsze. Przedsiębiorcy nie przejmują się wysokimi karami oraz dalszymi konsekwencjami. Funkcjonariuszom udało się w ostatnim czasie złapać kilka przypadków. Trudno mówić jednak o stopniu skuteczności, nie znając całej skali zjawiska. Miasto jest zadowolone z swoich działań.
Widać realne efekty. Mamy nadzieję, że dzięki współpracy z policją uda się wyeliminować ten proceder z Bytomia”
dodaje rzecznik
Bytom kładzie duży nacisk na walkę z odpadami. Niezbędna jest również reakcja mieszkańców, którzy powinni zgłaszać przypadki nielegalnego składowania.