Kardio-Med Silesia spółka z Zabrza nie będzie już prowadziło badań nad próbkami pobranymi od osób z podejrzeniem koronawirusa. Ilość błędnych wyników jakie wychodziły z laboratorium była zbyt duża. Decyzję podjęło Ministerstwo Zdrowia - informowała o tym Gazeta Wyborcza.
W wyniku przeprowadzonej wewnętrznej kontroli stwierdzono możliwość przeniesienia zakażonego materiału biologicznego z rozszczelnionego pojemnika - wymazówki - czytamy w oświadczeniu placówki.
Pod koniec minionego tygodnia do laboratorium trafiły próbki od kilkudziesięciu pracowników Szpitala Wojewódzkiego w Jastrzębiu-Zdroju. Okazało się, że 22 dały wynik pozytywny potwierdzający obecność koronawirusa w organizmie badanych. Szpital zawiesił przyjęcia, przyjmowanie paczek dla pacjentów w trakcie hospitalizacji od ich bliskich, a także udzielanie porad. Później okazało się, że wyniki badania były błędne.
Informujemy, iż w dn. 18 kwietnia br. Lab.Covid-19 KMS wdrożyło procedury kontrolne w związku z wydaniem wyników „dodatnio wątpliwych” dla Szpitala w Jastrzębiu-Zdroju. Należy mieć na uwadze, iż w dniach 16 i 17 kwietnia br. wpłynęło do Kardio - Med Silesia zdecydowanie więcej próbek do przetestowania, niż możliwa dzienna przepustowość Naszego Laboratorium. - czytamy w oświadczeniu spółki.
Dzienna przepustowość laboratorium to maksymalnie 600 próbek. Jak informuje laboratorium w dniach 16 i 17 kwietnia trafiło tam łącznie ponad 1,1 tyś próbek do wykonania badań. Większość opisana jako próbki do wykonania na CITO, tj. próbki osób z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia oraz próbki personelu medycznego.
W wyniku przeprowadzonej wewnętrznej kontroli stwierdzono możliwość przeniesienia zakażonego materiału biologicznego z rozszczelnionego pojemnika - wymazówki - czytamy w oświadczeniu placówki.
Decyzję o zawieszeniu testów przez Kardio-Med Silesia podjęło Ministerstwo Zdrowia. Jest to pierwsza taka sytuacja w Polsce. katowice.wyborcza.pl/własne