Black out w Polsce? Elektrownie bez węgla nie produkują prądu. Kopalnie bez górników go nie dostarczą

Mid 20608048

Redakcja

11 czerwca 2020

Koronawirus jak w soczewce pokazał to, czego eksperci obawiali się od kilku lat. Branża górnicza nie odpowiada na potrzeby energetyki. Ta ostatnia poszukuje dodatkowych rozwiązań w postaci importowanego węgla. Jedni i drudzy nie są zadowoleni, z tego co rząd PiS kilka lat temu wymyślił. Czyli łączenia silnej energetyki i słabego węgla.

Sasin: Wstrzymujemy. Będzie dobrze?

Ruch ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina – czyli zamknięcie 2 kopalń JSW i 10 z PGG jest tyle zastanawiający, co kuriozalny. Zdaniem związkowców z Sierpnia 80 – to ruch spóźniony.

"Jest to dobra decyzja, niestety spóźniona o ponad miesiąc. Gdyby była podjęta wcześniej, nie musielibyśmy przechodzić całej tej gehenny, na którą narażeni byli górnicy i ich rodziny czekając na wyniki testów, itd. – mówi Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ Sierpień 80".

Z drugiej strony to ruch mocno krytykowany przez górniczą Solidarność, która pisze do premiera, prosząc by to sam Mateusz Morawiecki wziął pod swe skrzydła branżę.

„Pozostawienie kompetencji w tym zakresie w gestii ministra Sasina będzie oznaczało pańskie przyzwolenie na likwidację Polskiej Grupy Górniczej i utratę dziesiątek tysięcy miejsc pracy” – piszą do premiera szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz i przewodniczący „Solidarności” w Polskiej Grupie Górniczej Bogusław Hutek.

Nowa spółka? Nowe otwarcie?

I mimo zapewnień ze strony rządu, tak właśnie może być. A jedyną szansą będzie to, o czym mówiono nieoficjalnie w Warszawie i Katowicach. Czyli o powstaniu kolejnej spółki – np. pod nazwą Polskiego Węgla. Spółki, która skupi w sobie, to co najlepsze. Resztę przekazując do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Tyle, że na takie decyzje potrzeba czasu i pomysłu. Nie wspominając o porozumieniu ze stroną społeczną – związkami zawodowymi.

O planach mówił sam minister Sasin: „Jeśli chodzi o obszar węgla kamiennego energetycznego (…), rzeczywiście analizujemy, czy pewna konsolidacja nie byłaby dzisiaj dobrą odpowiedzią na problemy, które przed tą branżą stoją” – mówił minister w Ornontowicach na Śląsku.

Producentami węgla energetycznego są: Polska Grupa Górnicza, Tauron Wydobycie, należąca do koncernu energetycznego Enea kopalnia Bogdanka na Lubelszczyźnie oraz kopalnia Bobrek, należąca do katowickiego Węglokoksu.

Jak nieoficjalnie podał we wtorek rano portal Biznesalert. pl, "tajny" projekt ministerstwa aktywów państwowych zakłada restrukturyzację sektora górniczego. W ramach reformy Węglokoks miałby w II połowie 2020 r. przejąć kopalnie należące do Tauron Wydobycie i PGG (której udziałowcem jest PGE). Węglokoks mógłby przejąć handel węglem JSW i Bogdanki na przełomie 2020 i 2021 r.

Koronawirus nie wszystkim dokuczył?

Eksperci zwracają też uwagę na inny, niezwykle ważny fragment tego, o czym zdecydował wicepremier Jacek Sasin. I dopytują, co z kopalniami należącymi do Tauron Wydobycie. Tam, górnicy nie chorują? Nie zakażają? Janina, Sobieski, czy Brzeszcze z koronawirusem nie mają kłopotów? I nieoficjalnie przyznają, że decyzja ministra to nic innego, jak przyspieszenie pomysłów, które w PGG dojrzewały od dawna – część kopalń musi zostać zamknięta, ponieważ generuje zbyt duże straty. Tyle, że rodzi to skutki w postaci ogromnych kłopotów… elektrowni.

Wracając do Tauronu, dlaczego nie wstrzymuje się wydobycia w kopalniach należących do tej spółki? Nieoficjalnie eksperci mówią wprost – taki ruch to ogromny wstrząs dla elektrowni należących do Tauronu, które pełnymi garściami czerpią z własnego węgla.

Na dodatek inwestycja w blok energetyczny w Jaworznie, która pochłonęła 6 miliardów złotych już w tej chwili ma kłopoty. Uruchomienie bloku energetycznego Elektrowni Jaworzno III zostało już dwukrotnie przesunięte, najpierw na luty, później na listopad tego roku. Zaledwie wczoraj poinformowano o kolejnym aneksie. W końcu, bo po awarii budowa stanęła na jakiś czas, a epidemia też pewnie nie pomaga.

W tle jest list WZZ „Sierpień 80” do premiera, a dotyczący – jak informował związek zawodowy – „patologii” w Tauron Wydobycie.

Nie mniej ważną kwestią jest – spóźniona o nawet 5 lat budowa szybu Grzegorz w Jaworznie. Szybu, dzięki któremu pokłady dobrego jakościowo węgla miały trafić do nowego bloku energetycznego.

Import, import i jeszcze raz import

Skąd w bloku węgiel? Z importu? Tego samego, którego Jacek Sasin zabrania spółkom energetycznym skarbu państwa? Skąd ma się wziąć węgiel w Elektrowni Opole? I w wielu innych polskich elektrowniach?

A jeśli jednak i kopalnie należące do Tauron Wydobycie trzeba będzie „wyłączyć”? Skąd elektrownie wezmą węgiel?

Rocznie nowa jednostka w Jaworznie może spalać nawet ponad 2,5 mln ton węgla kamiennego. Blok wytworzy około 6,5 terawatogodzin energii elektrycznej na rok.

Oczywiście, energetycy mimo wszystko posiłkują się importem węgla. Nawet ci, którzy mają własne kopalnie, albo udziały w nich. Jak to robią mimo teoretycznego zakazu Ministerstwa Aktywów Państwowych? Nie ważne jak, ważne, że się udaje.

Branży niestety nie pomogą zwały, które przy kopalniach według ARP sięgają około 7 mln ton węgla. Bo to węgiel, jak przyznają przedstawiciele elektrowni, który nie spełnia ich wymagań. Co więc z tym black outem?

Decyzja Sasina, która jak przyznają związkowcy z górniczej Solidarności, może doprowadzić do tego, że górnicy nie będą mieli do czego wracać, może spowodować katastrofę w branży energetycznej.

Wszystko prowadzi do olbrzymiego chaosu na rynku. W efekcie już w tej chwili Polska pobiera ogromne ilości prądu od Niemców, ale także z Litwy czy Szwecji. A będzie musiała znacznie więcej. Bo popyt ciągle rośnie, a moce polskich producentów spadają. O ile nasi zagraniczni kontrahenci zechcą nam go sprzedać w takiej ilości, w jakiej będziemy potrzebować.

Nie „czy”, tylko „kiedy”!

Większość polskich elektrowni to inwestycje mające po kilkanaście, kilkadziesiąt lat. W starciu z nowoczesnymi elektrowniami nie mają szans. Także tymi elektrowniami na węgiel – np. z Niemiec. Tak tych samych Niemiec, które odeszły od wydobycia węgla. Bo już z samego węgla ani oni, ani wiele innych krajów rezygnować tak do końca nie zamierza.  

Te wakacje mogą być wyjątkowo niespokojne. A wizja black outu to już nie kwestia „czy”, tylko „kiedy”. Co na to rząd? Pomysły? Wizje?

Rządzący zajmują się w tej chwili jednym tak naprawdę, wyborami. Na inne rzeczy, mimo zapewnień czasu ani pomysłu nie mają. Przecieki, które docierają do mediów, to jedynie obraz chaosu jaki panuje w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

Efekt? Dla Kowalskiego może to oznaczać, że zabraknie prądu. Dla gospodarki? Zapaść branż, które generują ogromne przychody i w dużej części decydują o polskim PKB.

Foto: PAP

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

7 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 14.7µg/m3 PM2.5: 12.6µg/m3