To mógł być polityczny powrót byłego prezydenta Bytomia. PKW odrzuciła jego zgłoszenie.
Damian Bartyla nie rezygnuje z politycznej aktywności. Miał być kandydatem na senatora z komitetu Bezpartyjni i Samorządowcy. Nie będzie. PKW odrzuciło jego zgłoszenie. Powód? Zbyt mała ilość prawidłowo złożonych podpisów.
Pełnomocnik byłego prezydenta Bytomia dokonując zgłoszenia zadeklarował, że na listach jest 2300 podpisów. PKW doliczyła się o 241 więcej. Na nieszczęście kandydata zaledwie 1805 podpisów złożono prawidłowo. Żeby zostać zarejestrowanym kandydatem potrzeba było ich o 195 więcej.
Blisko co trzeci głos poparcia złożony został nieprawidłowo. Jedna z osób podpisała się na listach aż 62 razy. 102 osoby nie mogły głosować w okręgu 71, z którego miał kandydować Bartyla. Wśród pozostałych błędów PKW wskazała na nieczytelny lub błędny adres, PESEL czy nazwisko.
Z informacji przekazanych przez PKW wynika, że pełnomocnik Damiana Bartyli został poinformowany o terminie badania podpisów i uczestniczył w nim w wybranym przez siebie dniach.
- Osoba dokonująca zgłoszenia nie składała zastrzeżeń do procedury i wyników weryfikacji - czytamy w dokumencie PKW.
Mimo to były prezydent ma dwa dni na odwołanie się od tej decyzji.