Przy stacji benzynowej w Świętochłowicach wylądował mały samolot szkoleniowy.
- Ze wstępnych informacji wynika, że było to lądowanie awaryjne - mówi Silesia24 sierż. Paulina Wierzbowska, rzeczniczka świętochłowickiej policji.
Za pas do lądowania posłużyły pola w okolicach stacji Orlen, która znajduje się przy drodze w kierunku Katowic. W środku był tylko pilot. Z maszyny wyszedł o własnych siłach.
- Dla kierowców nie ma żadnych utrudnień. Pilot nie lądował na drodze. Za sterami siedział 68-latek. Samolot leciał z Mielca. Miał być dostarczony do klienta w Gliwicach. Nad Świętochłowicami wyczuł drobną awarię silnika i wylądował awaryjnie dla własnego bezpieczeństwa - dodaje sierż. Paulina Wierzbowska.