4 kwietnia informowaliśmy o pacjencie z Szpitala Miejskiego nr 1 w Sosnowcu, który nagrał wstrząsający film. Według jego relacji szpital nie zapewnił odpowiedniej ochrony dla personelu i zdrowych pacjentów po tym, gdy potwierdzono w nim przypadki koronawirusa. Autorzy programu Interwencja przedstawili dalszy ciąg wydarzeń! Przypomnijmy, że pacjentów z koronawirusem trzymano razem z pacjentami zdrowymi.
Przypomnijmy, 4 kwietnia pisaliśmy o panu Bogdanie, który był pacjentem Szpitala Miejskiego nr 1 w Sosnowcu. W nim 2 kwietnia potwierdzono kilkanaście przypadków zakażeń koronawirusem. Pan Bogdan wrzucił do sieci filmik, w którym pokazał, że pacjenci zdrowi nie zostali odizolowani od chorych. Co więcej, alarmował, że nikt się nimi nie interesuje.
- Jesteśmy na oddziale szpitala numer 1 w Sosnowcu. Zostaliśmy w 6 osób - pacjentów, z jedną pielęgniarką na oddziale. Już zostało 8 osób wywiezionych z pozytywnym wynikiem koronawirusa. Leżę z sąsiadem, który ma wynik ujemny. Ale na przeciwko jest sąsiad z wynikiem pozytywnym. Nikt się nami nie interesuje - opisuje pacjent, przedstawiający swoją sytuację - komentował pacjent.
Władze miasta potwierdziły, że wideo pochodzi z sosnowieckiej jedynki, jednak zarówno one, jak i sam szpital, zapewniali, że wszelkie procedury bezpieczeństwa zostały wdrożone.
Jak się okazuje, nie udało się uchronić pozostałych pacjentów od zakażenia - w tym pana Bogdana, który opowiedział dalszy ciąg historii reporterowi programu Interwencja, wyemitowanego na antenie Polsat News. W programie przyznał, że zakaził się koronawirusem w szpitalu - na szczęście jego stan zdrowia nie uległ większemu pogorszeniu i wychodzi z choroby.
W reportażu Interwencji przedstawiono również historię pielęgniarki tej samej placówki, która również zakaziła się koronawirusem - Nie miałyśmy maseczek, nie zostałyśmy przeszkolone, panie z epidemiologicznego nas nie poinstruowały, jak mamy postępować. W sobotę jedna z pielęgniarek, a w niedzielę następna zachorowała. Czyli logiczne było odseparować nas wszystkie. A myśmy do końca, do kolejnego piątku żeśmy pracowały i każda się zarażała od każdej - zdradziła jedna z pielęgniarek w programie Interwencja.
Władze szpitala wysłali do autorów programu oświadczenie, w którym zaznaczyli - Pacjenci objęci kwarantanną każdorazowo po otrzymaniu dodatnich wyników testów byli relokowani do szpitali zakaźnych. W tych samych salach i na oddziale pozostawali tylko i wyłącznie pacjenci z ujemnym wynikiem, co nie oznacza, że w wykonanym następnego dnia badaniu po otrzymaniu ostatniego wyniku nie może zdarzyć się sytuacja, że na tej samej sali przebywają ujemni dotąd pacjenci, a u któregoś z nich otrzymamy wynik dodatni. Personel objęty kwarantanną podlegał tym samym zasadom jak pacjenci. Szpital przypomniał również, że o kwarantannie domowej decyduje sanepid.