Andrzej Duda po uroczystości upamiętniającej śmierć Grzegorza Przemyka powiedział, że należy pozbyć się komuny w Sądzie Najwyższym. Szybko media i przeciwnicy polityczni wytknęli prezydentowi, że w Trybunale Konstytucyjnym jest z nominacji PiS-u Stanisław Piotrowicz.
W 40. rocznicę obchodów upamiętniających wprowadzenie stanu wojennego w Polsce i ofiary tego wydarzenia, prezydent Polski Andrzej Duda wziął udział m.in. w uroczystościach przy tablicy upamiętniającej Grzegorza Przemyka na budynku dawnej komendy MO przy ul. Jezuickiej w Warszawie. To tam zginął maturzysta, pobity brutalnie przez milicjantów.
Prezydent Polski w swojej krótkiej wypowiedzi do mediów do słynnego hasła "precz z komuną", które skandowali opozycjoniści w PRL-u.
- Tak, precz z komuną, również z Sądu Najwyższego. Bo i tego problemu nie udało się rozwiązać po 1989 r. Mam nadzieję, że wolna, suwerenna Polska upora się z tym problemem - powiedział Andrzej Duda.
Komentatorzy szybko zauważyli, że prezydent Polski wykorzystał obchody 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego do swojej politycznej gry i zaatakowania najwyższego urzędu w polskim sądownictwie. Co więcej jego przeciwnicy szybko zaczęli przypominać w mediach społecznościowych, że to Andrzej Duda mianował na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego Stanisława Piotrowicza - byłego prokuratora w okresie stanu wojennego.
O rozliczeniu historii mówił też w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki - O sprawiedliwość wołamy cały czas. Jak niepełna jest dzisiaj, wiemy po tym, że brak jest osądzenia sprawców stanu wojennego, którzy są winni. Historycy naliczyli ponad 100 ofiar. Ja jestem głęboko przekonany, że tych ofiar było więcej (...) Doskonale wiedzieliśmy, kim byli ci nieznani sprawcy. To funkcjonariusze SB, MO, ZOMO, ale także prokuratorzy i sędziowie stanu wojennego, którzy są nierozliczeni do dziś.