Koszmarna jazda TLK Gwarek z Katowic do Słupska. W nieklimatyzowanym składzie najpierw zmarł 75-letni pasażer. To nie koniec dramatu. Pociąg wiozący blisko 400 pasażerów utknął później na wiele godzin w Rogoźnie.
O śmierci 75-latka obsługa pociągu poinformowała w okolicach Pleszewa w Wielkopolsce. Dla pozostałych pasażerów oznaczało to pierwszy kilkugodzinny postój. Nie podstawiono nowego składu. W upale, bez klimatyzacji musieli spędzić trzy godziny. Czarę goryczy przelała awaria w Rogoźnie Wielkopolskim. Z powodu uszkodzonej sieci pociąg utknął na stacji na pięć godzin. Skład jadący z Katowic planowo miał być w Słupsku przed 15:00. Z Rogoźna wyjechał dopiero po 19:00.
- Strażacy rozdawali wodę i rozstawili kurtyny wodne, dzięki którym pasażerowie mogli się ochłodzić. Kolej zorganizowała wodę do picia - mówi Agnieszka Serweńska z biura prasowego PKP Intercity - Pasażerowie mają prawo do reklamacji i w jej ramach mogą dochodzić praw związanych z tą podróżą - dodaje.
Nie tylko pasażerowie nie wytrzymali upału. Jak przyznaje policja, trzeba było odwieźć kierowniczkę pociągu i konduktorkę. Na miejsce przyleciał także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał omdlałe pasażerki. Pozostali ludzie, którzy utknęli w pociągu byli tak zdenerwowani, że porządku musiało pilnować kilka patrolów policji.