5 tys. zł grzywny ma zapłacić mieszkanka Żor, która po powrocie z zagranicy nie poddała się od razu obowiązkowej kwarantannie - nieobecność w domu tłumaczyła m.in. awarią auta. O wyroku nakazowym wydanym jej sprawie przez sąd poinformowała w poniedziałek śląska policja.
Od 15 marca przepisy zobowiązują powracających do Polski do oddania się 14-dniowej kwarantannie domowej. Policja każdego dnia sprawdza, czy te osoby pozostają w domach i stosują się do ograniczeń. Jeśli osoby te nie posiadają zainstalowanej aplikacji "kwarantanna domowa" obowiązkiem, mundurowi dzwonią do nich i proszą o podejście do okna.
30-latka z Żor, która niedawno wróciła do Polski, nie odbierała telefonu i nie wróciła do miejsca zamieszkania. "Jej bliscy informowali stróżów prawa, że po przekroczeniu granicy kontaktowała się z nimi i twierdziła, że jej samochód uległ awarii. Potem co rusz zmieniała zdanie, jednym razem tłumacząc, że ma problem z telefonem, innym - że powrót do domu opóźnia się z powodu awarii pojazdu. Kiedy odebrała już połączenie od mundurowych, próbowała ich przekonać, że nie jest w stanie rozmawiać, gdyż ma uszkodzony głośnik" - opisuje żorska komenda.
Policjanci sporządzili wniosek do sądu o ukaranie kobiety za nierealizowanie obowiązku kwarantanny, a sąd wyrokiem nakazowym uznał ją za winną popełnionego wykroczenia i wymierzył karę grzywny w kwocie 5 tys. zł.
Osoby, które są poddane dwutygodniowej kwarantannie po powrocie z zagranicy, odbywają ją pod adresem, który podały w karcie lokalizacyjnej. Jeśli nie mają możliwości odbywania kwarantanny w domu, trafiają do wskazanego przez służby lokalu. Kwarantanna powinna rozpocząć się od razu po przekroczeniu granicy i powrocie do domu, a podczas jej trwania w żadnym wypadku nie można opuszczać mieszkania. Wobec osób, które nie przestrzegają zasad izolacji przepisy przewidują nałożenie kary finansowej do 30 tys. zł. (PAP)