42-letni górnik z kopalni Bielszowice to 13. ofiara w przemyśle wydobywczym w tym roku [AKTUALIZACJA]

Miner gd62f25c68 1920
Kastelik

Szymon Kastelik

7 grudnia 2021

Ratownicy pracujący przy zawale w ruchu Bielszowice (KWK Ruda) nadal próbują wyciągnąć ciało 42-letniego górnika, do którego udało im się dotrzeć w poniedziałek. Warunki są bardzo trudne. Cała akcja wymaga ominięcia/usunięcia metalowych elementów zasypanych podczas wstrząsu.

Do zdarzenia doszło w sobotę przed godziną 9:00 4 grudnia (w Barbórkę). W ruchu Bielszowice (należącej do kopalni Ruda) miał miejsce silny wstrząs. Wypadek wydarzył się w rejonie 001Z, w pokładzie 504, na głębokości około 780 m. Szybko okazało się, że nie ewakuowało się dwóch górników. Nie było z nimi łączności. Wstrząs miał siłę do 2,8 w skali Richtera. Ratownicy próbują dotrzeć do dwójki zaginionych górników

Ratownicy z m.in. CSRG musieli pokonać 40 metrów zapadliska. Zadanie było na tyle utrudnione, że akcja ratunkowa przesuwała się nie o metry, lecz centymetry. W sobotę wieczorem udało się dotrzeć do pierwszego górnika: 31-letniego ślusarza. Był przytomny. W nocy z soboty na niedzielę został wyciągnięty na powierzchnię. 

Pierwszy z górników został w nocy przetransportowany do szpitala świętej Barbary w Sosnowcu. Podczas transportu był przytomny rozmawiał z ratownikami skarżył się na ból nogi i pleców. Jak informuje oddział ortopedii; jego stan dobry. Nogi nie są złamane. Jedynie rana szarpana okolicy biodra”

- MÓWI TOMASZ GŁOGOWSKI, RZECZNIK POLSKIEJ GRUPY GÓRNICZEJ.

Następnie rozpoczęła się walka z czasem o uratowanie drugiego, 42-letniego górnika. Wcześniej rzecznik PGG informował, że poszukiwany znajduje się około 10 m od miejsca w którym znaleziono pierwszego górnika. Akcja była utrudniona, a ratownicy posuwają się po kilkanaście centymetrów na godzinę.  W poniedziałek jeden z ratowników dotarł do drugiego górnika. - Ratownik do niego dotarł i nie stwierdził oznak życia, transport na powierzchnię potrwa wiele godzin - poinformował w poniedziałek rzecznik Polskiej Grupy Górniczej. 

We wtorek około godziny 12:00 ratownicy wyciągnęli ciało zasypanego górnika. Chwilę później lekarz stwierdził zgon. To trzynasta śmiertelna ofiara w polskim przemyśle wydobywczym w tym roku.

19 lutego na kopalni Ziemowit zginął 33-letni pracownik oddziału górniczego G3-Z. Jak informuje Wyższy Urząd Górniczy, powodem było - pochwycenie górnika przez strugę zawodnionej mieszaniny węglowo-kamiennej, w trakcie jej niekontrolowanego wdarcia ze zbiornika skarpowego Z-3 do chodnika taśmowego po podszybia szybu III na poziomie II, w następstwie czego górnik znalazł się pod zawodnionym urobkiem. Do wypadku mogło się przyczynić wykonywanie prac w chodniku taśmowym do podszybia III na poziomie II przy braku przekazania informacji o aktualnym stanie zagrożenia. 

4 marca na KWK Mysłowice-Wesoła doszło do zawału skał stropowych. Zasypanych zostało czterech pracowników. Dwóch udało się uratować. Niestety pozostała dwójka zginęła.  - Jeden z poszkodowanych wydostał się spod rumoszu skalnego o własnych siłach. W wyniku prowadzonych działań ratowniczych, około godziny 16:50, został uwolniony kolejny z poszkodowanych. Górnicy zostali wytransportowani do punktu opatrunkowego. O godzinie 18:33 zastęp ratowniczy wydostał dwóch pozostałych pracowników. O godzinie 18:50 lekarz stwierdził ich zgon. O godzinie 19:47 kierownik akcji zakończył prowadzenia akcji ratowniczej - czytamy w raporcie ze zdarzenia.

6 kwietnia w zakładzie przeróbczym Odkrywkowego Zakładu Górniczego „KRONOWO VII” w miejscowości Kronowo-Kolonia (gmina Barczewo, powiat olsztyński) zginął pracownik firmy zewnętrznej nie związany z górnictwem: 35-letni kierowca samochodu ciężarowego.

Dzień później 7 kwietnia w O/ZG ”Rudna” w Polkowicach zginął górnik-instruktor strzałowy z 31-letnim doświadczeniem. Przyczyną wypadku było uderzenie górnika-instruktora strzałowego bryłą skalną odspojoną ze stropu i przystropowej części czoła przodka.

14 kwietnia w kopalni Murcki-Staszic w wypadku zginął 53-letni pracownik z 28-letnim doświadczeniem w górnictwie.  Powodem było zakleszczenie i dociśnięcie maszynisty, belkami przenośnika taśmowego, do konstrukcji kabiny operatora lokomotywy, w wyniku ich przemieszczenia, na skutek najechania lokomotywą na zasobnik transportowy, w którym były załadowane. W tej samej kopalni doszło do tragedii również 20 lipca, kiedy zginął górnik z firmy zewnętrznej, 66-letni strzałowy. - O godzinie 5:10 górnik strzałowy zgłosił do dyspozytora ruchu zakładu górniczego, zamiar wykonywania strzelania urabiającego w czole przodka Pochylni wentylacyjnej F - T. Po upływie 30-to minutowego czasu wyczekiwania, wobec braku kontaktu z górnikiem strzałowym, około godziny 540 sztygar udał się do przodka  Pochylni wentylacyjnej F - T i zauważył, że tylko część otworów strzałowych została odpalona, a na spągu wyrobiska leży górnik strzałowy przygnieciony bryłą łupka piaszczystego - informuje WUG.

28 maja zginął 56-letni ślusarz-mechanik O/ZG „Polkowice-Sieroszowice”. -  Po wymianie przewodu hydraulicznego i sprawdzeniu stanu technicznego kotwiarki ślusarz-mechanik z nieustalonych przyczyn postanowił zjechać kotwiarką do komór C-50D. Operatorowi pojazdu polecił zabrać pracownika i pojechać do komór C-50D przed kotwiarką. Jadąc chodnikiem T-208 pomiędzy pochylniami B-21 i B-20 operator usłyszał odgłos uderzenia. Wrócił do pochylni B-22, w której zauważył światło lampy górniczej pomiędzy przecinkami P-1 i P-1a. Po opuszczeniu pojazdu operator i pracownik zauważyli ślusarza-mechanika leżącego na spągu przy wschodnim ociosie pochylni B-22, skierowanego głową w kierunku przecinki P-1a - czytam wy raporcie. 

18 września w kopalni „Borynia” w Jastrzębiu-Zdroju wypadkowi śmiertelnemu uległ górnik-maszynista kolejki podwieszanej pod ziemią. Powodem tragedii było dociśnięcie pracownika rozładowywanym pojemnikiem w wyniku niekontrolowalnego jego przemieszczenia się do załadowanego urobkiem wozu.

11 października w Odkrywkowym Zakładzie Górniczym „RASZĄG” zginął 30-letni operator maszyn sortująco-kruszących. - Przyczyną wypadku było przejechanie operatora maszyn sortująco-kruszących przez przemieszczającą się ładowarkę. Wstępnie ustalono, że przyczyna ta wynikała z nieprawidłowego zachowania się operatora ładowarki, który poruszał się pojazdem ze zbyt wysoko podniesioną łyżką ograniczającą widocznośćczytamy w raporcie powypadkowym.

4 listopada 59-letni górnik firmy zewnętrznej był ofiara wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła. Jak informuje raport - Około godziny 15:22, sztygar oddziałowy zauważył górnika (który  wcześniej przebywał w rejonie składowania stojaków drewnianych) leżącego na spągu skrzyżowania. Hełm górnika był pęknięty. Podczas rozmowy i próby ustalenia, przez sztygara, stanu pracownika, górnik stracił przytomność. Osoba dozoru rozpoczęła udzielanie pomocy przedmedycznej, w trakcie której stwierdziła u pracownika uraz tłuczony głowy. Wezwani do pomocy, pozostali pracownicy zatrudnieni w wyrobisku, kontynuowali udzielanie pierwszej pomocy, a sztygar powiadomił o wypadku dyspozytora kopalni, który skierował w miejsce zdarzenia lekarza oraz zastęp ratowników. Przybyły do poszkodowanego lekarz, przejął udzielanie pomocy, a o godzinie 15:54 stwierdził zgon pracownika.

19 listopada doszło do wdarcia się mieszaniny odpadów z wodą w rybnickiej kopalni Chwałowice. Dwóch górników zostało poszkodowanych, a jeden zginął. - Pracownik oddziału wentylacji, który znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie tamy izolacyjnej TI 73 doznał rany czoła, wielomiejscowych otarć skóry oraz zaczerwienienia spojówek i o własnych siłach wycofał się z wyrobiska. Drugi pracownik tego oddziału, przebywający w rejonie skrzyżowania przekopu pochyłego 11 a/III z pochylnią zbiorczą na „E”/III, został porwany przez przemieszczającą się wraz elementami wyposażenia wyrobisk mieszaninę odpadów z wodą. Trzeci pracownik, obsługujący przenośnik typu Intermet-1200, został przemieszczony w pochylni zbiorczej na „W”/III w pokładzie 408/1 i doznał nieznacznych urazów, ale o własnych siłach wycofał się z wyrobiska (...) Po odnalezieniu pracownika, przemieszczonego o około 190 m od skrzyżowania przekopu pochyłego 11 a/III z pochylnią zbiorczą na „E”/III, przybyły na miejsce lekarz o godzinie 1240 stwierdził jego zgon.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3