Zawierciańscy kryminalni udowodnili, że nawet po służbie mają policyjny nos. W ubiegłą środę, podczas wolnego, dowiedzieli się, że w lesie na terenie Poręby kręci się nastolatek. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że młody ogrodnik nie pielęgnował tam jagód czy poziomek, tylko... krzewy konopi innych niż włókniste.
Informacja szybko trafiła do naczelnika, który wysłał na miejsce patrol w pełnej gotowości. Policjanci zastali 16-latka na „zielonym dyżurze”, skrupulatnie zajmującego się swoją uprawą. Efekt? Pięć krzewów konopi trafiło do policyjnego depozytu, a młody "botanik" – do radiowozu.
Podczas przeszukania jego domu funkcjonariusze znaleźli jeszcze foliowy woreczek strunowy z nadrukiem przypominającym 100 dolarów. Niestety dla chłopaka, w środku nie było banknotów, a susz roślinny. Badania potwierdziły, że była to marihuana.
Nastolatek nie kombinował – przyznał się do wszystkiego. Podczas policyjnych czynności towarzyszył mu opiekun prawny, a sprawą teraz zajmie się sąd rodzinny i nieletnich, który zdecyduje, co dalej z „młodym ogrodnikiem”.