Premier Mateusz Morawiecki w województwie śląskim. Po porannym briefingu prasowym w Porębie koło Pszczyny, udziale w obradach podkomisji w Łaziskach Górnych i konferencji prasowej o inwestycjach w Rudzie Śląskiej, premier pojechał do Katowic. W Centrum Informacji Naukowej w Katowicach i Biblioteka Uniwersytetu Śląskiego Morawiecki miał uczestniczyć w konferencji prasowej dotyczącej przyznania miastu Katowice tytułu Europejskiego Miasta Nauki 2024. Przed konferencją odbyło się krótkie spotkanie ze związkowcami.
Gdy premier podjechał rządową limuzyną pod budynek CINiB-y związkowcy krzyczeli "poseł ze Śląska, oszust z Wrocławia". Gdy Mateusz Morawiecki podszedł do protestujących, zapytali go o podwyżki cen energii, o podwyżki cen gazu.
Podwyżki cen gazu 10-krotne przez Gazprom i Rosję. Czy my jesteśmy temu winni?
- mówił premier.
Przerwał mu związkowiec, przez kilkanaście sekund obydwaj mówili jednocześnie.
Podwyżki cen ETS-u na skutek polityki klimatycznej UE 4-krotnie w ciągu ostatnich lat
- wymieniał dalej premier.
A co Polska z tym robi? - krzyknął ktoś z tłumu.
Gdzie Pan był, jak w zeszłym roku energetyka, która podlega Panu, górnictwo, które podlega Panu, energetyka nie odebrała milionów ton węgla z polskich kopalń, a brała z kopalń rosyjskich. Wtedy ostrzegaliśmy, że Rosjanie dotowanym węglem będą mogli niszczyć naszą energetykę. Nie zrobiliście nic. Pana prezesi brali rosyjski węgiel, który niejednokrotnie był droższy od naszego. Nasze kopalnie zeszły z wydobyciem. Mówiliśmy, że Rosjanie wycofają węgiel i podrożeje gaz
- mówił związkowiec.
- Rozpoczęliśmy budowę Baltic Pipe... - zaczął mówić premier.
Panie premierze, nie na temat
- przerwali związkowcy.
- Pan chce mnie zakrzyczeć, a ja chcę odpowiedzieć - powiedział Mateusz Morawiecki.
Premier mówił o planach wybudowania Baltic Pipe i terminalu w Świnoujściu.
Drogi Panie premierze, my się chyba nie rozumiemy. Pana nakręcili, czy co? Czy mógłby Pan odpowiedzieć, gdzie był polski rząd, jak żeście wykończyli polski górnictwo?
- mówił związkowiec.
Morawiecki mówił, że "cieszy się, że w woj. śląskim jest drugi w Polsce poziom bezrobocia" i że "nigdy w III Rzeczypospolitej nie było takiego poziomu bezrobocia". Po chwili premier odszedł od tłumu i wszedł do budynku CINIB-y, związkowcy krzyczeli wówczas ponownie "poseł ze Śląska, oszust z Wrocławia".
Jedyne słowo, jakiego pan premier dotrzymał to słowa z transparentu, żebyśmy zapierd***** za miskę ryżu
- powiedział protestujący.