Pod zarzutem płatnej protekcji śląscy policjanci zatrzymali Marka P. Na wniosek prokuratury został aresztowany na trzy miesiące. Według lokalnych mediów P. to bliski współpracownik prezesa Parku Śląskiego, nadzorujący wielomilionową modernizację tego obiektu.
Prokuratura nie ujawnia, czy tego właśnie dotyczy postawiony mu zarzut. Informację o prowadzonym przeciwko P. śledztwie potwierdziła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. "Mężczyzna usłyszał zarzut płatnej protekcji i na wniosek prokuratury został aresztowany na trzy miesiące" - przekazała prokurator.
Jak dodała, prokuratura z uwagi na dobro śledztwa nie udziela bliższych informacji na temat podejrzanego ani postępowania. W ub. roku poprzedni zarząd woj. śląskiego podpisał z władzami zarządzającej parkiem spółki umowę na dofinansowanie na 226 mln zł z unijnej inicjatywy finansowej Jessica zaplanowanej już rewitalizacji kompleksu. To największy program inwestycyjny w historii Parku Śląskiego.
Według katowickiej "Gazety Wyborczej", policjanci zajmujący się zwalczaniem korupcji weszli do siedziby dyrekcji Parku Śląskiego i przewieźli do komendy Marka P., kierownika projektu, który miał się zajmować rewitalizacją. Po przeszukaniu mieszkania i gabinetu w dyrekcji Parku Śląskiego mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Wcześniej śledczy zabezpieczyli jego komputer i telefon.
"Marek P. był jedną z pierwszych osób, która znalazła pracę w Parku Śląskim po tym, jak w kwietniu kontrolowana przez polityków PiS rada nadzorcza powołała na stanowisko prezesa parku Krzysztofa Opałkę" - podała gazeta. Na razie nie ma oficjalnego stanowiska ze strony kierownictwa Parku Śląskiego. (PAP)