1300 km w 11 dni. Bytomianie: ojciec i syn – zdecydowali się na niezwykłą wyprawę z flagą miasta na drugi koniec Polski. Swoją drogę nieustannie dokumentowali. Co z tego wyniknęło?
To nie pierwsza taka wyprawa. Nikodem Bartnik wraz z ojcem od kilku lat urządzają długie wypady rowerowe.
Zaliczyliśmy już kilka kilkudniowych wypraw, bardzo chcieliśmy zobaczyć jak wygląda trasa rowerowa Green Velo biegnąca wzdłuż wschodniej granicy”
mówi Nikodem Bartnik
[CZYTAJ TAKŻE: Dzień Roweru - mamy gdzie świętować w regionie]
Planowali wybrać się w tę podróż od dwóch lat, jednak dopiero teraz udało się to marzenie zrealizować. Nie bez trudności. Z powodu upałów kilka razy przekładali wyjazd.
Ostatecznie podróż zakończyli na Półwyspie Helskim.
Czy Nikodem musiał przekonywać ojca? Albo na odwrót? Nie. Obaj uwielbiają aktywnie spędzać czas zwiedzając nieznane i trudno dostępne miejsca.
Rower daje sporą wolność, można zobaczyć dużo więcej niż zza szyby pędzącego samochodu, jest to zupełnie inne zwiedzanie”
dodaje Nikodem
1300 km w 11 dni to wielki wyczyn. Nie wszystko udało się przewidzieć, ale i tak wspomnienia są wyłącznie pozytywne.
Niespodzianki przygotowywała im... pogoda:
Pierwsze 3 dni były idealne, bez deszczu, nie za ciepło. Później delikatnie padało. 7. dnia przywitało nas słońce. Później podziwialiśmy odległą burzę, chwilę później zmienił się wiatr i burza nas dogoniła i zaczął padać grad”
dodaje Nikodem
Podczas wycieczki doszło również do niebezpiecznego zdarzenia. Właściciel jednego z ośrodków, w którym nocowali, zaproponował przejażdżkę motorówką. Podczas cumowania ojciec Nikodema nie zauważył, że kończy się pomost i spadł. Na szczęście poziom wody nie był zbyt wysoki.
[CZYTAJ TAKŻE: Gliwice: Jedziesz rowerem? Pojedziesz szybciej!]
W trasie cały czas mieli ze sobą flagę Bytomia. Możemy być pewni, że to nie ostania wycieczka tej dwójki.