Pomiędzy 26 a 29 marca zakładamy uruchomienie pierwszego modułu tlenowego w szpitalu tymczasowym na lotnisku w Pyrzowicach - poinformował w sobotę wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. Dodał, że najprawdopodobniej pierwszego pacjenta szpital przyjmie 29 marca.
Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek oraz prezydent Bielska Białej Jarosław Klimaszewski byli w sobotę gośćmi RMF FM, gdzie byli pytani o sytuację epidemiczną w regionie.
Z informacji przekazanych przez wojewodę śląskiego wynika, że niewykluczone, że już w przyszłym tygodniu w szpitalu tymczasowym na lotnisku w Pyrzowicach zostanie uruchomiony pierwszy moduł tlenowy. Szpital ten ma być zabezpieczeniem dla części północnej województwa śląskiego oraz północnej części metropolii, gdzie będą przyjmowani pacjenci wymagający terapii tlenowej. Wieczorek zaznaczył, że jest wysoce prawdopodobne, że pierwszego pacjenta placówka przyjmie 29 marca.
Zapytany o koszty szpitala tymczasowego odpowiedział, że "zdrowie i życie w takiej sytuacji, jakiej się znajdujemy, nie ma ceny". "To jest absolutny koszt do poniesienia" - zaznaczył.
Wojewoda wskazał, że tylko ostatniej doby w województwie śląskim zanotowano 600 wyjazdów karetek pogotowia, z czego 300 dotyczyło wyjazdów do pacjentów z zaobserwowanymi objawami zakażenia koronawirusem.
Stąd nasza absolutna determinacja do tego, żeby tworzyć nowe miejsca covidowe i w szpitalach regularnych i w szpitalach tymczasowych
- podkreślił.
Zarówno wojewoda śląski, jak i prezydent Bielska Białej byli pytani o przyczyny dużego wzrostu zakażeń w regionie, gdzie ostatniej doby zanotowano 3728 zachorowań, z czego najwięcej właśnie w Bielsku Białej.
Zdaniem Klimaszewskiego, przyczyn takiej sytuacji należy "upatrywać w sobie samych". "Niestety to zawsze jest brak odpowiedniego podchodzenia do epidemii, może lekceważenia, bo nie ma innych metod. Wiadomo, jak przenosi się wirus" - wskazał.
Zapytany o to, czy nie jest to czasem wynikiem odwiedzania stoków narciarskich, odpowiedział, że "wirus najbardziej przenosi się w zamkniętych pomieszczeniach i wtedy, kiedy nie stosujemy zabezpieczeń". "Jeżeli na tych stokach ktoś nie stosował się do przepisów, nie stosował się do obostrzeń, to można tak domniemywać, ale zakażenia wzrastały także w województwach, gdzie nie ma stoków narciarskich" - podkreślił.
Wojewoda śląski zwrócił natomiast uwagę na możliwą transmisję transgraniczną. "Nasi sąsiedzi południowi w ostatnich miesiącach mieli rzeczywiście bardzo trudną sytuację epidemiologiczną" - mówił. Dodał, że niewykluczone jest również, że odmiana brytyjska przyszła do nas z południa Europy.
Dzisiaj nie ma w Polsce lekarstwa na covid. Najlepszym lekarstwem są ograniczenia w przemieszczaniu się, ograniczenia interpersonalne, maseczka, dystans - to jest realne lekarstwo i to naprawdę działa
- podkreślił.
Zapytany o to, czy od soboty posypią się mandaty za nieprzestrzeganie obostrzeń, powiedział, że chciałby, "żeby mandatów nie było w ogóle". Jednocześnie zaznaczył, że jeśli dojdzie do naruszenia dyscypliny i obowiązujących obostrzeń, odpowiednie służby będą reagować.
Prezydent Bielska Białej zgodził się z wojewodą co do obowiązku przestrzegania wszystkich obostrzeń, ale - jak dodał - "mamy kłopot prawny".
Widzimy w mediach, że wiele osób jest uniewinnianych od zarzutów z tego powodu, że podstawa prawna jak wiemy jest dyskutowana. To nie jest dobra sytuacja, ludzie oglądają media i wiedzą, że sądy oddalają te powództwa. Trudno straszyć karą
- powiedział.
Od najbliższej soboty 20 marca do 9 kwietnia w całej Polsce obowiązują rozszerzone zasady bezpieczeństwa. Zamknięte będą hotele, instytucje kultury, obiekty sportowe; ograniczona będzie działalność galerii handlowych; dzieci z najmłodszych klas wrócą do zdalnej nauki. Rząd zaleca także pracę online wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.
(PAP)