Tydzień temu nad ranem z rozkazu Putina, rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę. Rosyjski przywódca wmówił swoim żołnierzom, że to tylko formalność. Tymczasem ukraiński naród udowodnił, co to odwaga i patriotyzm. Rosyjskie wojska z powodu bezsilności musiały rozpocząć atak na cywilów i skorzystać z zakazanej broni.
Według prezydenta Ukrainy, Wołodymyr Zełenski poinformował, że w pierwszym tygodniu wojny zginęło ponad 9 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Nie jest to informacja potwierdzona przez Rosję oraz międzynarodową społeczność.
Ukraińskie władze twierdzą, że podczas rosyjskiej agresji zginęło ponad 2000 cywilów. ONZ do 1 marca potwierdziło blisko 300 ofiar ukraińskich.
Rosja nie dokonała żadnych przełomowych celów w swoim ataku. Dopiero w nocy z 2 na 3 marca zdobyła Chersoń - jest to pierwsze duże ukraińskie miasto w rękach Rosjan. W kraju Władimira Putina odbywają się kolejne protesty antywojenne, które skutecznie pacyfikuje milicja. Rubel po tygodniu wojny wart jest cztery grosze.
Przez granicę z Polską przedostało się już ponad 500 tysięcy uchodźców z Ukrainy. Transportowani są specjalnymi pociągami lub zwykłymi połączeniami Intercity (Ukraińcy mają bezpłatne przejazdy). Do składów PKP dołącza dodatkowe wagony.
Andrzej, damy radę! - powiedział w nocy z 2 na 3 marca prezydent Ukrainy w rozmowie z Andrzejem Dudą.