Od kilku dni pod Kancelarią Premiera medycy utworzyli "białe miasteczko". Protestują i domagają się poprawy w ochronie zdrowia i wyższych pensji. Dzisiaj doszło tam do tragicznego zdarzenia. 70-letni mężczyzna najprawdopodobniej strzelił sobie w głowę.
Podczas protestu medyków w białym miasteczku przy Alejach Ujazdowskich doszło do śmiertelnego zdarzenia. Jak podaje TVN24 w sobotę przed południem medycy zorganizowali konferencję prasową, która została przerwana. W tłumie doszło do tragicznego zdarzenia, w efekcie którego ciężko ranny w głowę został mężczyzna.
Natychmiast udzielono mu pomocy, po czym karetka zabrała go do szpitala. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej doszło do samookaleczenia. W tym zdarzeniu został poszkodowany mężczyzna w wieku około 70 lat. Został zabrany do szpitala
- podaje TVN24 - Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji
Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna strzelił sobie w głowę, jednak policja na razie nie potwierdza tych doniesień. 70-latek zmarł w szpitalu.
W białym miasteczku medycy zrezygnowali z dalszych działań zgodnych z programem. Cały czas jednak pozostają przed kancelarią premiera.
Oto nagranie z wydarzenia, w minucie 11:30 słychać strzał.
AKTUALIZACJA:
Mężczyzna prawdopodobnie wystrzelił petardę, która doprowadziła do jego śmierci.
Szanowni Państwo, niestety pacjent nie żyje. Nadal prosimy o zachowanie wstrzemięźliwości w kreowaniu niepotwierdzonych informacji - poinformowało Ministerstwo Zdrowia.